Jak pomoc najblizszej osobie

Choroba nowotworowa jest dla Chorych i ich bliskich jedną z najbardziej stresogennych sytuacji w życiu. Strach, rozdrażnienie, wściekłość, wstyd, obawy przed odrzuceniem przez dotychczasowe środowisko a przede wszystkim lęk o życie to emocje z którymi mierzą się praktycznie każdy Chory na nowotwór jądra, jego rodzina i najbliżsi znajomi.

Niniejsze forum służy rozmowie, wyjaśnianiu pojawiających się problemów sfery emocjonalnej. Traktuje także o odchodzeniu, radzeniu sobie w jednym z najtrudniejszych momentów w życiu człowieka.

Jak pomoc najblizszej osobie

Postprzez gosiapt » 06 Gru 2017, 23:10

Hej

Trzy miesiące po wykryciu choroby, a zamiast lepszej formy psychicznej u mojego brata jest gorzej. Widzę w nim smutek, strach przed powrotem choroby, widzę jak nie radzi sobie z tym co przeżył. Nie wiem jak mu pomóc...mogę prosić Was o radę jak pomóc bratu ? Sama się tego wszystkiego boję...dlatego ciężko jest mi mu pomóc. Jakiś dobry psycholog z Olsztyna ? Jakieś warsztaty, wyjazdy... proszę pomozcie chłopak ma dopiero 22 lata...a nie ma w nim już radości... moze czasu potrzebuje... :(
gosiapt
 
Posty: 66
Rejestracja: 28 Sie 2017, 20:48

Re: Jak pomoc najblizszej osobie

Postprzez Ewa i Adam » 08 Gru 2017, 07:45

Gosiu,
Kilka osób z forum skorzystało i chwali sobie. Na warsztaty możecie pojechać wspólnie - osoba wspierająca i chory.
http://simonton.pl/?szkolenia=warsztaty ... j-krakowie
Najbliższa sesja już 10 w magicznym miejscu o pozytywnej energii - Zielony Dół 4 w Krakowie. Mam nadzieję, że będą jakieś miejsca bo terapia jest bardzo popularna wśród pacjentów onkologicznych i trudno się dostać na turnus
Pozdrawiam serdecznie
Adam
Awatar użytkownika
Ewa i Adam
 
Posty: 407
Rejestracja: 07 Gru 2014, 18:12

Re: Jak pomoc najblizszej osobie

Postprzez lewis » 10 Gru 2017, 00:49

Przeczytałem wątek dotyczący Twojego brata i chyba mam pomysł jak możesz mu pomóc. Jeśli rzeczywiście jest tak, że udało mu się uniknąć chemii to bardzo dobrze. Raczej nie musi się w związku z tym martwić o płodność. Ja nawet po chemii miałem powiększone węzły zaotrzewnowe i lekarze zastanawiali się nad ich usuwaniem co generalnie nie było zbyt przyjemną perspektywą, ale znajoma moich rodziców, która jest hematologiem powiedziała stanowcze nie i stwierdziła, że takie węzły to się tylko obserwuje i w związku z tym Centrum Onkologii musiało ustąpić. Jak widać po 6 latach żyję i nie mam żadnych nawrotów, więc nie ma co się martwić na zapas.

Po drugie polecam kupić książkę dr Richard Beliveau "Dieta w walce z rakiem". Dr Beliveau bardzo przystępnie tłumaczy w niej co to jest nowotwór i jak odpowiednim stylem życia można zmniejszyć ryzyko zachorowania na niego. Opisuje także jak konkretne pokarmy wpływają na organizm i jakie są ich właściwości biochemiczne (tak, warzywa to też "chemia" tyle, że naturalna). Myślę, że skupienie się na diecie odciągnie Twojego brata od myślenia o nowotworze i zamartwiania się nad jego powrotem, a poza tym pozwoli mu odzyskać poczucie kontroli nad swoim życiem, bo na dietę w końcu ma wpływ. Wierz mi, dla faceta nie ma nic gorszego niż bezradność i poczucie zależności od czegoś na co nie ma się wpływu.

Po trzecie, piszesz, że Twój brat jest sportowcem. Może więc warto podsunąć mu "idola", który ma podobną historię? Podobną sytuację przeżył Eric Shanteau, amerykański pływak, który o nowotworze dowiedział się tuż przed Igrzyskami w Pekinie. Lekarze pilnie go obserwowali, ale pozwolili mu wystartować i przeprowadzili operację dopiero po powrocie z zawodów. Nowotwór by w na tyle wczesnej fazie, że Eric nie potrzebował chemioterapii i skończyło się na obserwacji. Miał wtedy 24 lata, więc przypadek bardzo podobny do Twojego brata.
http://edition.cnn.com/2008/HEALTH/cond ... index.html
lewis
 
Posty: 76
Rejestracja: 14 Gru 2013, 00:55


Wróć do Sfera psychiki i emocji

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość

cron