Witam,
Mimo, że moja aktywność na forum jest teraz znikoma (nadrabiam zaległości w pracy), to staram się być na bieżąco z historiami osób walczących i mocno trzymam za nich kciuki! Jednak bardzo poruszyła mnie wypowiedź ..
JanDaw napisał(a):Czytam rożne historie na forum i szkoda ze w większości po zakończonym leczeniu wątek sie urywa. Zdaje sobie sprawę ze każdy chce o tym szybko zapomnieć i normalnie żyć, ale dobrze byłoby wiedzieć czy np po 5 latach nadal jest ok.
Przypomniała mi jak, sama wczytywałam się w forum i historie chłopaków walczących, których wątek się urywał lub cieszyłam się jak dziecko kiedy "max" odezwał się po kilku latach i napisał, że jest ok.
Przypomniała mi się również ta niepewność oraz lęk, czy brak odzewu to znaczy, że wszystko dobrze i osoby po przejściach wracają do swojego życia i już nie potrzebują wsparcia forum?, czy ...? ale troll zawsze postawi na nogi

...
troll napisał(a): Pocieszeniem pozostaje fakt, że gdyby nawroty zdarzały się tak często - większość pewnie by do nas wracała... a nie wraca

Chwała im za to!
Do sedna
Od 28 marca rozpoczęliśmy 5 rok obserwacji!

Walczącym życzę dużo wiary, siły i pozytywnych myśli, bo tę chorobę można pokonać o czym się przekonujemy z roku na rok, a tym będących na obserwacji zdrówka i wielu powodów do radości.
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie!