Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Chirurgiczne oraz zachowawcze metody terapii raka jądra. Nowoczesne schematy chemioterapeutyczne, radioterapia oraz leczenie wspomagające.

To forum jest miejscem na indywidualne tematy dotyczące choroby poszczególnych chorych. Tutaj możesz umieścić temat odnoszący się do Twojej/bliskiej Ci osoby choroby aby przedyskutować prawidłowość leczenia, uzyskać informacje, porady, odpowiedzi na nurtujące pytania.

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez alli » 24 Kwi 2011, 19:07

Witam,
Dziękuję Trollu, za wszystko, dziękować będę ciągle, bo mam za co. Mam jeszcze jedno pytanie...dotyczy badania scyntygrafii. Pan Doktor uspokoił, że nie podejrzewa, by coś się mogło dziać w kościach, że to tylko tak dla wykluczenia, żeby po prostu niczego nie przeoczyć. Jak będziemy chcieli zapisać się na to badanie w ramach NFZ termin będzie dość odległy. A takie silne bóle (w tej chwili brat ma plaster Transtec 35, jest lepiej, tzn. nie boli tak strasznie, jednak i tak całkiem bólu nie uśmierza) mogą wskazywać na to, że trzeba to sprawdzić jak najszybciej? Bo już myślę jak zorganizować bratu pieniądze na to badanie (jego nie stać na to), może to być bardzo cenna informacja? Dotycząca kości (przypomnę, że z dotychczasowych badań tomografii i rezonansu w opisie jest wzmianka o właściwym obrazie kośćca). Jakie byłoby postępowanie gdyby okazało sie, że coś w tym kręgosłupie jest nietak (odpukać!!!). Czy wtedy bezpośrednio po operacji byłoby leczenie chemioterapią, czy i tak trzeba by czekać na wynik hist.pat.? Z góry dziękuję. I życzę wszystkim spokoju i zdrowia w trakcie świąt i po nich.
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez troll » 24 Kwi 2011, 20:13

Witaj,

Super, że przeszliście na system transdermalny, jestem ogromnym zwolennikiem tego rodzaju leczenia przeciwbólowego bo przede wszystkim jest skuteczne! Odnośnie scyntygrafii to wyłącznie postępowanie "na wszelki wypadek". Nie można niczego przeoczyć i tego się trzymajmy. W moim odczuciu podobnie jak w odczuciu dra Sarosieka mowy o przerzucie do kości być nie może (m.in za sprawą wykluczenia takowego w dwóch badaniach obrazowych). Moja rada jest taka - zapisujecie się na scyntygrafię na NFZ (różne szpitale mają różne terminy, szukajcie!), jeśli będzie taka konieczność dopiero wtedy można rozważać wykonanie tego badania prywatnie.
Generalnie leczenie przerzutów wszystkich nowotworów do kośćca jest nieskuteczne, a rokowanie w takich przypadkach złe, podobnie jest niestety w przypadku nowotworów germinalnych a więc raka jądra. Przy rozpoznaniu przerzutów do układu kostnego należy rozważyć chemioterapię, napromienianie miejsc zajętych nowotworem (nawet jeśli jest to nienasieniak!) oraz wspomaganie układu kostnego bifosfonianami (np. Aclasta).

Pozdrawiam
Image
Image
Awatar użytkownika
troll
Ekspert
 
Posty: 3985
Rejestracja: 21 Gru 2010, 16:36

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez alli » 24 Kwi 2011, 22:24

Witam,
Zatem zaraz po świętach dzwonię po różnych szpitalach w poszukiwaniu jak najszybszego terminu tej scyntygrafii (pewnie w rachubę wchodzi tylko Warszawa, bo potrzebny jest zakład medycyny nuklearnej). Czytałam gdzieś, że to badanie może nie wskazać zmian nowotworowych we wczesnym stadium. I od razu nasunęła mi się myśl-a może PET? Wiem, że cena ogromna, ale...najwyżej będę chodzić po różnych instytucjach,fundacjach i zbierać prosząc choćby po złotówce, aż uzbieram te 5000.(Z drugiej strony wydaje mi się, że gdzieś natknęłam się na wpis, że w przypadku nienasieniaków to badanie się nie sprawdza, bo ten nowotwór "nie świeci", ale teraz nie mogę tej informacji odnaleźć, może znowu z czymś pomyliłam) Już nie wiem co robić. Cieszę się niesamowicie, że brat ma wyznaczony tak szybki termin operacji, jednak dr Sarosiek nie widzi związku między tymi węzłami a takimi bólami, więc jest wielkie prawdopodobieństwo że ból pozostanie. Ty Trollu piszesz, że jesteś zwolennikiem takiego leczenia przeciwbólowego, a przeciętnemu człowiekowi tak źle się to kojarzy. Morfina=uśmierzanie bólu w bardzo zaawansowanej chorobie (głównie nowotworowej). Ale faktem jest, że jak morfina zaczęła działać to mój brat zaczął inaczej funkcjonować, miał pogodniejszą twarz, był weselszy...Tylko ma jakieś takie dziwne odruchy twarzy i mówi że miewa "drgawki". Czy receptę na jakieś leki eliminujące te drgawki może wystawić lekarz I kontaktu, czy musi być onkolog (bo przecież leki te miałyby byś skojarzone z morfiną)? Czy nie ma potrzeby zażywania takich leków? Pytam tak z wyprzedzeniem, bo skoro brat zaczął mieć po dwóch dniach zażywania morfiny takie objawy, to co będzie dalej? Raczej się nasilą.Pozdrawiam i przepraszam, że nawet w Święta nie przestaję zadawać pytań.
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez troll » 24 Kwi 2011, 22:50

Witaj,

Chodzi właśnie o to, że nowoczesne metody leczenia przeciwbólowego są dla polskich, przeciętnych lekarzy czarną magią a słowo morfina wywołuje większe drgawki u takiego lekarza niż u samego chorego u którego takie leczenie się stosuje. Zgodnie z drabiną analgetyczną przeszliście 2 pierwsze stopnie (stosowaliście niesteroidowy lek przeciwzapalny (ketoprofen itp.), potem słaby opioid (tramadol), ponieważ ból nie ustępował należało już dawno przejść na silny opioid (morfinę lub fentanyl) w mojej sugestii w systemie transdermalnym (czyli to co dostaliście), smutny jest fakt, że takie leki tak na prawdę stosują tylko anestezjolodzy, niektórzy onkolodzy i niektórzy lekarze w opiece paliatywnej. A szkoda, bo korzyści wynikające z ich stosowania są tak na prawdę dużo, dużo większe niż skutki uboczne a nowoczesne leki są dla chorego całkiem bezpieczne. W chwili obecnej buprenorfina (bo to ta pochodna jest substancją czynną w systemie Transtec) to świetny analgetyk a stosowana dokładnie w takiej dawce jak potrzeba może tylko pomóc. Fentanyl brzmi lepiej? A to z kolei analgetyk 100 razy silniejszy niż morfina, również stosowany w systemie transdermalnym (Durogesic). Jak widać pozory mylą :) Nie ma mowy o żadnej morfinie :)
PET-CT nie ma sensu wykonywać - ze względu na pierwotne utkanie potworniaka badanie to da identyczny wynik jak TK - po prostu nic nie będzie "świecić".
Rzeczywiście w badaniu scyntygraficznym małe zmiany zwykle nie są uwidaczniane. Jednak dla spokoju warto zrobić to badanie na NFZ.
Buprenorfina ma działanie podobne do morfiny, oba związki działają w tym samym mechanizmie ale buprenorfina ma dużo mniejszy potencjał uzależniający. Praktycznie nie jest możliwe uzależnienie. Drżenia generalnie nie powinny występować po naklejeniu plastra. Czy nie jest to po prostu autosugestia (na zasadzie "dostaję morfinę, dostaję drgawek")? W wyjątkowych sytuacjach naturalnie można zastosować leki przeciwdrgawkowe (klonazepam, diazepam) ale uważam, że w tej chwili nie jest to absolutnie konieczne. Warto zapoznać się z ulotką.
Ważne! Przed samym zabiegiem należy odstawić naklejanie plastra i poinformować anestezjologa, że takowy był stosowany (od kiedy do kiedy, jakie dawki).

Pozdrawiam
Image
Image
Awatar użytkownika
troll
Ekspert
 
Posty: 3985
Rejestracja: 21 Gru 2010, 16:36

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez alli » 24 Kwi 2011, 23:16

Dokładnie-pozory mylą. Fentanyl nie brzmi tak poważnie. Chyba, że dla znawcy leków. Uspokajasz, to super. Co do tych drgawek i autosugestii...Może faktycznie tak być, (nic nie mówił, że czytał w ulotce o skutkach ubocznych, ale prawdopodobnie czytał). Jeśli nie ma potrzeby zażywania dodatkowych leków przeciwdrgawkowych, to niech tak pozostanie. Może i te dziwne odruchy twarzą (właściwie żuchwą) miną. Pytałam chirurga, czy w dniu przyjęcia do szpitala brat nie powinien już mieć tego plastra z morfiną i chirurg powiedział, że może go mieć (a operacja ma byc na drugi dzień). W takim razie dopilnuję, żeby powiedział o tym anestezjologowi, no i niech na wszelki wypadek w czwartek już zdejmie ten plaster, skoro operacja ma byc w piątek, żeby przypadkiem przez to nie przesunął się termin operacji.Czyli PET odpada, zrobimy scyntygrafię i ...napewno będzie ok. Brat się podbudował, że już koniec odsyłania od onkologa do neurologa. Nawet wczoraj mi powiedział, że czasem jeszcze nie dowierza- jak to możliwe że już ma termin operacji, że to wydaje się zbyt piękne, by było prawdziwe. A jednak i piękne i prawdziwe! Pozdrawiam.
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez alli » 25 Kwi 2011, 18:08

Witam,
Brat czuje się źle. Wydawało się, że jest poprawa (tzn. nie odczuwał tak silnego bólu), jednak są problemy, moim zdaniem związane z zażywaniem opioidów. Nudności i uporczywe zaparcia. Nudności mogą minąć (wprawdzie plaster naklejony ma od czwartku, więc dopiero 4.dzień zażywania), ale zaparcia były już przy stosowaniu tramadolu. Jutro ma być u lekarza I kontaktu (po skierowanie na badanie krwi+oznaczenie grupy krwi, EKG) i podpowiadam, żeby koniecznie prosił o coś p. wymiotnego i przeciw zaparciom. Mam już dla niego przygotowaną sugestię dla lekarza- metoklopramid (p.wymiotne)+ laktuloza lub bisakodyl (p. zaparciom). Czy to dobry pomysł (bo nie wiem, czy lekarz nie będzie odsyłał z tym do onkologa, z racji tego, że to Onkolog przepisał transtec.Proszę o wskazówkę.
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez troll » 27 Kwi 2011, 10:10

Witaj,

Jak samopoczucie i wizyta u lekarza. Organizm musi się przyzwyczaić do stosowania tego typu leków. Natomiast jeśli nie jest nic lepiej to trzeba rozważyć rezygnację z transtecu na rzecz np. durogesicu. Warto poprosić lekarza POZ o takie leki, bo w końcu od tego on jest by je wypisać.

Pozdrawiam
Image
Image
Awatar użytkownika
troll
Ekspert
 
Posty: 3985
Rejestracja: 21 Gru 2010, 16:36

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez alli » 27 Kwi 2011, 10:35

Witam,
Samopoczucie fatalne. Brat czuje się bardzo bardzo źle, wszystkie możliwe skutki uboczne transtecu a ból i tak jest. Dodatkowo doszły problemy z oddawaniem moczu (ból w trakcie). Do lekarza nie poszedł, bo nie był w stanie. Jak on w ogóle dotrwa do tej operacji? Ostatnio powiedział- "żeby się w ogóle dobudzić po tej operacji". Miałam możliwość zapisać go na to badanie scyntygrafii na dziś, ale prosił mnie, żeby po operacji, bo nie ma siły. Więc zapisany jest na 24.05. Co jeszcze mogłabym zrobić, żeby mu pomóc? Brat ma przepisane silniejsze dawki transtecu (70), ale nie przyklei tego plastru, bo jak twierdzi- nie wie, czy to by go nie zabiło. Takie bóle...to bardzo zły znak, panicznie boję się o niego. Gdyby łzy mogły leczyć, mój brat byłby już zdrowy!
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez alli » 27 Kwi 2011, 11:01

Transtec odklejony (wczoraj pod wieczór), brat wrócił na poltram. Ból jest, ale do wytrzymania. Za to samopoczucie lepsze, ma siłę wstać z łózka, zjeść cokolwiek, nie ma zawrotów i bólu głowy...Boże daj mu siłę! Po operacji musi być lepiej. Będzie lepiej!
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez Watcher » 27 Kwi 2011, 19:13

Powodzenia! Walka wygląda na ciężką.. Czekamy na zwycięstwo!

Wczytywałem się w początkowy opis. Napisano tam, że została wykonana limfadenektomia, a wznowa wykryta przy okazji wykonanego rezonansu magnetycznego. Mnie informowano, że ze względu na klipsy rezonas już wykonywać nie mogę. Jak to jest?
Watcher
 
Posty: 92
Rejestracja: 09 Lut 2011, 19:21

PoprzedniaNastępna

Wróć do Metody terapeutyczne / dyskusja przypadków

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] oraz 2 gości

cron