Wiec tak, obecnie czuje sie nie najlepiej ale zwalam to na pogode, poza tym chyba mnie lekko przewialo pomimo kurtki zimowej i w ogole... Leze sobie w wyrku i mam labe. Co do ostatniego cyklu chemii to znioslem go o niebo lepiej niz poprzedni. Zasluga tego jest normalne swojskie jedzenie, ktore mialem dostarczane codziennie przez kochajace Serce Matki

no i sama watroba wrocila do normy z czego sie bardzo ciesze. Oczywiscie caly czas mialem podawany hepamerc czy cos takiego, dwie kroplowy dziennie a w domu zazywam essentiale forte.
Dostalem wstretu do soku buraczano marchwiowo jablkowego i do napoju imbirowego... Chyba za duzo tego bylo.. Co do zaparc to w szpitalu mialem przestuj przez jeden dzien no a potem juz szlo normalnie, pewnie przez to jedzenie.
Ale jest to proces bolesny, jednak uklad pokarmowy obrywa a stolce od chemii nie naleza do tych najlepszych

mam nadzieje ze unormuje sie to z czasem.
Generalnie jestem duzo slabszy i szybko trace sily... Nie wiem jak to bedzie na tym ostatnim cyklu no i po nim. Szczerze mowiac obawiam sie tego...
23 lece na wspomniany ostatni zaplanowany cykl, potem po jakichs 3 tygodniach tk no i zobaczymy co tam zostalo... Jezeli cos bedzie a jestem raczej nastawiony realistycznie to bede staral sie o kontakt z dr Rogowskim. Ale to pozniej teraz ide dalej zbierac sily. Nie jest to latwe ale co mam innego do roboty

Pozdrawiam serdecznie
Aha no i byla juz ciepla woda na oddziale ! Ulga