przez alli » 18 Maj 2011, 23:51
Witaj Danielu,
Pytasz o wznowy, przytoczę Ci to, co mi odpowiedział Troll odnośnie leczenia wznowy- "Generalnie przy leczeniu wznów obowiązuje zasada, że rokowanie niestety jest niepewne. Leczenie wznowy bowiem to tak na prawdę wielka niewiadoma - czy guz nabył chemiooporność, jak odpowie na leczenie, jak organizm przejdzie leczenie itd." Ja długo nad tym wszystkim się zastanawiałam. Czasem złościłam się na samą siebie, że tak drążę i szukam podobnych przypadków. Były na forach wpisy chorych z nawrotem, a poźniej ten ktoś zamilkł. I to mnie przeraziło. Bardzo. Bo ja wciąż chcę wierzyć i wierzę, że mojemu bratu się uda przezwyciężyć chorobę. Chemioterapia niszczy komórki nowotworowe, pózniej ta operacja usunięcia węzłów-po to by sprawdzić, czy jest żywe utkanie i czy konieczne jest dalsze leczenie chemią, oraz po to, by ta pozostała masa węzłowa nie była przyczyną rozrostu i rozsiewania nowotworu. Ale mimo wszystko gdzieś mogą pozostać mikroogniska nowotworowe, które nie są widoczne w badaniach obrazowych, ani nie powodują wzrostu markerów. I w tym tkwi ta cała niepewność. Ale teraz nie myśl o wznowach! Pamiętaj. Mój brat po dwóch latach regularnych kontroli, gdy usłyszał od onkologa- jest pan zdrowy, teraz tylko obserwacja raz do roku (Tomografia, rtg, markery), naprawdę poczuł się zdrowy i wolny od choroby, chociaż liczył się z tym, że jest jakieś ryzyko nawrotu (lekarz mu powiedział, że 2 %). Chyba najbardziej niebezpieczny jest ten okres do 5 lat (bo chyba statystyki pokazują, że jeszcze poźniejsze wznowy zdarzają się dużo rzadziej). Po tym czasie i tak bym dmuchała na zimne i robiła kontrolne badania. Żeby NICZEGO NIE PRZEOCZYĆ. Pozdrawiam.