Rozumiem, to jutro biorę się do roboty i postaram się relacjonować na bieżąco swoje osiągnięcia.
romi napisał(a):Lekcja jest jeszcze jedna - trzeba starać się dowiedzieć wszystko o swojej chorobie, można wtedy rozmawiać z lekarzem i lepiej rozumieć decyzje terapeutyczne.
Dokładnie, wreszcie ktoś mi to z ust wyjął! Zaufanie też musi mieć swoje granice. Dobranoc wszystkim.
UPDATE: Przespałem się z problemem i... Nie wiem, czy chciałbym od razu robić zamieszanie w sprawie tej chemii. We wtorek jadę na dolewkę i wtedy mogę wykorzystać okazję, by na spokojnie porozmawiać z lekarzem w cztery oczy. Wykorzystam to, co już wiem na temat BEP, spróbuje się dowiedzieć cokolwiek o zaawansowaniu choroby i dlaczego przyznali mi tylko dwa cykle. Myślę, że na początek byłoby to rozsądne - o ile nikt mi w międzyczasie lepszej propozycji nie podsunie. Jak poznam stanowisko lekarza, to wtedy mogę je ewentualnie konsultować dalej (Warszawa), bo teraz to dalej wiem w sumie tyle samo, ile wiedziałem wczoraj.
Jeszcze tylko tak się zastanawiam, czy na tym etapie możliwe są jeszcze jakiekolwiek zmiany jeśli chodzi o leczenie? I czy mają one teraz sens? Chemię mam jaką mam, ale już zacząłem ją przyjmować, więc pojęcia nie mam, co w razie czego mógłbym zdziałać. Nie chciałbym przez własną niewiedzę i mętlik w głowie popełnić jakiegoś jeszcze większego błędu.
P.S. Obawiam się, że bardziej niż sam nowotwór i chemioterapia, zaszkodzi mi cały ten stres, w który się przez to wszystko wpędzam

Złapałem raka za jaja, to i byka za rogi złapię.