Witam serdecznie,
W przypadku mojego męża od początku wszystko szło bardzo dobrze i szybko, nadszedł w końcu moment, kiedy poszukujemy każdej możliwej konsultacji / wskazówki / rady. Pokrótce nakreślę sytuację.
4 listopada wyczuliśmy niepokojącą zmianę, od razu umówiliśmy się do urologa - wizyta odbyła się 8.11.2010. Diagnoza po USG jądra - nowotwór jądra lewego. Markery zrobione następnego dnia: AFP - 37,96 ng/ml, HCG+B - 25,9 mlU/ml.
17.11.2010 - RTG klatki piersiowej: "Odcinkowe zatarcie zarysu szczytu lewej kopuły przepony - obraz może odpowiadać niewielkiemu zrostowi u podstawy lewego płuca, poza tym miąższ płucny bez zagęszczeń ogniskowych. Serce i wnęki w normie." Markery: AFP - 76,06 ng/ml, HCB+B - 49,1 mlU/ml. 18.11.2010 - zabieg usunięcia jądra lewego
3.12.2010 - wynik hist.-pat.: "Carcinoma embryonale testis sinistri /diam. tu 1,5cm/ - nowotwór nie nacieka osłonki białawej oraz powrózka nasiennego."
Kolejnego dnia wizyta u onkologa i skierowanie na dalsze badania:
9.12.2010 - TK klatki piersiowej: "nie wykazuje zmian ogniskowych w obrębie miąższu płuc. Nie stwierdza się powiększonych węzłów chłonnych. W dolnym zakresie badania w obrębie jamy brzusznej poniżej trzustki widoczne jest patologiczne ognisko o śr. ok. 5zm. Obraz nie jest jednoznaczny i wymaga dalszej diagnostyki - TK jamy brzusznej".
14.12.2010 - AFP - 5,65 ng/ml, HCG+B - <0,1 mlU/ml, LDH - 286
16.12.2010 - TK jamy brzusznej: "w opcji podstawowej, po podaniu środka cieniującego. Narządy miąższowe jamy brzusznej w badaniu KT nie wykazują zmian. Nie stwierdza się obecności powiększonych węzłów chłonnych. Widoczne w poprzednim badaniu ognisko w j.b. odpowiada pętlom jelitowym.
16.12.2010 - TK miednicy mniejszej: "narządy miednicy mniejszej nie wykazują zmian. Nie stwierdza się obecności powiększonych węzłów chłonnych. W kości biodrowej lewej widoczne jest ognisko hiperdensyjne średnicy 1,3 cm - do obserwacji"
Szczęśliwi z wyników TK i markerów odwiedziliśmy 16.12 onkologa, spodziewając się standardowej chemii bez konieczności dalszych operacji. Jednak propozycja lekarza bardzo nas zdziwiła - wycięcie węzłów chłonnych, bo mimo, że są w normie, tak będzie bezpieczniej (powodem m.in. poziom markerów przed operacją). Drugim rozwiązaniem była agresywna obserwacja. A propos zmiany w kości biodrowej, którą wykazała TK - informacja, że to nic znaczącego i bez związku z nowotworem. Nie zastanawiając się długo pojechaliśmy do centrum Onkologii w Gliwicach na konsultację. Wizyta odbyła się 27.12. - diagnoza: I st. zaawansowania, wskazanie: chemioterapia, np. II cykle BEP. BRAK wskazań do limfadenektomii zaotrzewnowej. Zupełne zaprzeczenie - wprost - poprzednim zaleceniom.
28.12. - trzecia konsultacja, tym razem u ordynatora jednego z oddziałów onkologicznych - potwierdzenie zalecenia chemii w trybie BEP (zgodnie z jego słowami takie są standardy w tym wypadku w UE i USA), skierowanie do lekarza prowadzącego, który dziś ku naszemu zdziwieniu kieruje na limfadenektomie lub sugeruje obserwację. 4 konsultacje, wynik 2:2, a my nie wiemy co zrobić. Dziś jeszcze jedna wizyta - u lekarza, który wczoraj mówił o operacji, dziś zalecił jednak tylko ścisłą obserwację.
Każdy lekarz powołuje się na inne standardy, zaprzecza wskazaniom poprzednika dosyć dosadnie. Jak to wygląda z tymi standardami, co zgodnie z powyższym opisem mogłoby być najlepsze w naszym przypadku, no i jak ogólnie wygląda nasza sytuacja na tym etapie?
Będę wdzięczna za wszelkie wskazówki i spostrzeżenia.

