Historia Igora [Kraków]

Chirurgiczne oraz zachowawcze metody terapii raka jądra. Nowoczesne schematy chemioterapeutyczne, radioterapia oraz leczenie wspomagające.

To forum jest miejscem na indywidualne tematy dotyczące choroby poszczególnych chorych. Tutaj możesz umieścić temat odnoszący się do Twojej/bliskiej Ci osoby choroby aby przedyskutować prawidłowość leczenia, uzyskać informacje, porady, odpowiedzi na nurtujące pytania.

Re: Historia Igora [Kraków]

Postprzez Kozi » 11 Mar 2022, 15:24

@Benji dzięki za te słowa, nie ukrywam, że fakt możliwej bezpłodności mnie mocno martwi. Zamroziłem jednak łącznie 8 "porcji aka słomek" nasienia na inseminacje no i bardzo liczę, że będę w tych 50% płodnych po chemii.

poniżej opisuje "wrażenia" po pierwszym cyklu chemii

28.02 rozpocząłem I cykl BEP w szpitalu na Szamockiej w Warszawie. Szpital bardzo ładny, porządny, wszystko szło bardzo ok, normalnie nie jak typowo na NFZ. Pierwsze 4 dni przyjmowania chemii nie miałem jakiś mocnych dolegliwości, normalnie pracowałem na laptopie (w szpitalu nie ma wifi jakby co). Dużo spałem, czułem się taki otępiały i otumaniony, miałem jakieś jazdy jedzeniowe, ale generalnie naprawde było. W piątek po wyjściu zaczeło się robić źle. Miałem jakieś omamy, że ktoś nade mną stoi, pokłóciłem się o kołdre, bo mi się wydawała wielkości max 1x1 metr, czułem się okropnie osłabiony, bez życia. Tak było przez sobotę, niedzielę. Prawdziwa masakra zaczeła się w poniedziałek po tzw dolewce. Rano pojechaliśmy do Warszawy na podanie jednej chemii dożylnie i w zasadzie nic nie pamiętam z powrotu samochodem. Było bardzo, bardzo źle. Nie umiem znaleźć słów żeby opisać co to znaczy dokładnie. Okropnie, ale to wręcz paliło mnie ogniem gardło, miałem 37,4 stopnia. We wtorek się "coś" zaczeło poprawiać, miałem nawet taką godzinę że było bardzo dobrze, wtorek i środa generalnie polegały na przeleżeniu na kanapie i tępe patrzenie w sufit lub w telewizor.
Czwartek i piątek (dziś) to taka sinusoida raz lepiej raz gorzej, ale generalnie nie mogę narzekać.

Dolegliwości jakie mi towarzyszą od wlewu to: pisk w uszach, szum w głowie, krew z nosa codziennie rano, zmęczenie i generalnie ciężko się myśli

Proszę was o parę odpowiedzi:
1. Czy pracowaliśmy (biurowa) w trakcie chemii? Ja mam teraz zdalne, ale przyznam szczerze praca mnie strasznie męczy i w ogóle czuje się jakbym miał jakąś zasłonę myśleniową na mózgu. Przeraża mnie fakt, że miałbym nie pracować 2-3 miesiące.

2. Czy 2 i 3 cykl znosiliście lepiej / gorzej niż pierwszy?
Kozi
 
Posty: 36
Rejestracja: 28 Sty 2022, 15:13

Re: Historia Igora [Kraków]

Postprzez Kozi » 11 Mar 2022, 20:42

Pojawiła się gorączka, 38.3, wziąłem levoxe zgodnie z zaleceniami na wypisie. Mam czekać 4 godziny, jeżeli nie spadnie gorączka - to SOR. Ukrywać nie będę, że właśnie obsrywam zbroje ze strachu
Kozi
 
Posty: 36
Rejestracja: 28 Sty 2022, 15:13

Re: Historia Igora [Kraków]

Postprzez miszcz » 11 Mar 2022, 23:47

Poza krwotokami z nosa wszystko, co opisałeś, to normalne reakcje. U mnie mgła w mózgu utrzymywała się bardzo długo, miałem problemy z pamięcią krótkotrwała. Szumy w jednym uchu pozostały do dziś, choć nie występują codziennie.

Przez jakiś czas ciężko było nawet rozmawiać przez telefon - nie rozumiałem, co do mnie ktoś mówi przez słuchawkę, a wiele dźwięków powodowało ból glowy. Po jakimś czasie przeszło.
miszcz
 
Posty: 290
Rejestracja: 17 Kwi 2015, 20:37

Re: Historia Igora [Kraków]

Postprzez Benji » 26 Mar 2022, 22:58

Moje BEP nie było za rózowe po 3 tygodniach wypadły włosy kompletnie .Jak miałem wlewy bleomycyny to miałem gorączke 39 i dreszcze myślałem ze umieram.Wymioty to na porządku dziennym było nawet wodą wymiotowałem to chemia .Bardzo ale to bardzo ważna jest dieta podczas chemii czyli soki z warzyw .To co niszczy chemia to organizm potrzebuje nowego budulca. Jedyne co mogłem pic bez końca to kefiry gdy miałem napady głodu w szpitalu. Jeść sie chce ale nie wszystko można bo kończy sie wymiotami . Praca- nie ma mowy o pracy ja byłem 2 miesiace na zwolnieniu bo byłem zbyt słaby zeby pracować -siły na nic nie miałem prowadzenie auta było dla mnie zbyt dużym wysiłkiem. Skutków ubocznych nie odczuwam do dziś tyle ze przez dwa lata byłem jakiś słaby kondycji nie miałem .Pilnuj terminów badań a bedzie wszystko ok. ;)
Benji
 
Posty: 54
Rejestracja: 02 Lip 2013, 13:26
Miejscowość: Goleniów

Re: Historia Igora [Kraków]

Postprzez Kozi » 01 Kwi 2022, 22:25

@Miszcz @Benji dziękuje za odpowiedzi. Są momenty, że mam wrażenie, że to ja jakiś słaby jestem, ale jak czytam to jednak standard niestety.

Aktualizacja z dnia 01.04 Post otwierająćy edytowałem o poniższe

17. W piątek 11.03 zacząłem gorączkować do 38 st, wziąłem Levoxe zgodnie z zaleceniami z karty wypisowej. W nocy gorączka spadła do 37.3, rano było ok, w sobotę pod wieczór znowu gorączkowałem do 38.3 i czułem się źle. Pojechaliśmy na SOR w Krakowie (takie też było zalecenie w karcie wypisowej), gdzie na początku zostałem potraktowany z buta i problem totalnie zbagatelizowny (wpisano na rozpoznaniu: złe samopoczucie, mimo info o gorączce neutropenicznej, przyjmowanej chemii itp). Na całe szczęście trafiłem na lekarza immunologa, który potraktował sprawę poważnie, zlecił rtg płuc (był kaszel), sprawdził morfologie i stwierdził głębokową gorączke neutropeniczną niskiego ryzyka (neurofile na poziomie 170). Dostałem kroplówkę z potasu i dodatkowo augmentin + dodatkowa dawka levoxy. Po wzięciu jeszcze tego samego wieczoru, na następny dzień czułem się jak nowo narodzony.

18. W poniedziałek 14.03 zgłosiłem się na dolewkę bleomecyny i generalnie było ok do ok. 2 godzin po wyjściu. Potem totalnie mnie ścięło, miałem gorączke 39 i ultra dreszcze (dosłownie rzucało mnie po łóżku). Bogu dziękować szybko przeszło i od wtorku zacząłem czuć się trochę lepiej. Środa - niedziela raz mega osłabiony, raz idealnie - sinusoida, o 12 nie mogłem oczu podnieść taki zmęczony, o 13 brałem się za odkurzanie, żęby o 15 umierać na łóżku. No nie przewidzisz. Tak się zakończył pierwszy cykl.

19. 21.03 zacząłem II cykl chemii BEP. Poniedziałek super, wtorek, ok, środa, średnio, czwartek źle, piątek dramat - tak to mogę podsumować. Weekend dramat, objawy podobne, tyle, żę teraz doszły bardzo duże nudności. Ciężko mi było cokolwiek zjeść, nic mi nie smakowało. Jedyne co mi porządnie weszło to fast food (przy pierwszym cyklu królował KFC, przy drugim Burger King) - w fast fodach jadam może z dwa razy do roku, a KFC uważam za paskudztwo, przy chemii natomiast ambrozja. Sam tego nie rozumiałem.

20. W poniedziałek znowu dolewka i w sumie poszło ok, oprócz osłabienia nic się nie działo. Od wtorku gdzieś zacząłem jeść, zaczęło mi jedzenie smakować i wchodzić. Na nudności brałem atosse, działała tak w 80%. Pozostałem dni do dzisiaj (piątek 01.04) to totalna sinusoida, dla przykładu dzisiaj do 14 miałem problem żeby zebrać się za cokolwiek, czułem się ultra zmęczony, podczas gdy momentalnie wróciły mi siły i w zasadzie do teraz (do 22) czuje się jakbym chemii nie brał. Samochodem staram się nie jeździć, do pracy nie chodzę (praca biurowa) głównie dlatego, że nie ufam swojemu organizmowi w tym momencie. Te napady zmęczenia są specyficzne i nie przewidywalne. Antybiotyk teraz z racji na poprzednie jazdy przyjmuje profilaktycznie od wyjścia ze szpitala w piątek (zalecenie dr. Sarosieka).

21. No i tutaj najciekawsza rzecz, mianowicie po I i II cyklu mieszało mi się w głowie, wydawało mi się coś, miałem ultra dziwne i straszne koszmary no i raz wydawało mi się, że kot ma jakieś nienaturalnie duże oczy (te objawy są w sobotę i niedziele po 5 dniowych cyklach). Zgłosiłem to dr. Sarosiekowi to stwierdził, że mogę mieć tendencje do chorób psychicznych i być może chemia wzmacnia te objawy + stres + strach + generalnie złe samopoczucie. Dostałem skierowanie do psychiatry abym dla pewności to sprawdził. Nigdy nie miałem takich przygód i nie czuje, żebym potrzebował, no ale nowotworu też bym się nie spodziewał, więc jak chemia się skończy to dla pewności pójdę. Lepiej dmuchać na zimne.

22. Jak na razie chemia jest znacznie cięższa niż się spodziewałem, ale trzeba przez to przejść i cieszyć się życiem.
Ostatnio edytowany przez Kozi 23 Maj 2022, 08:14, edytowano w sumie 2 razy
Kozi
 
Posty: 36
Rejestracja: 28 Sty 2022, 15:13

Re: Historia Igora [Kraków]

Postprzez miszcz » 01 Kwi 2022, 22:33

Ja byłem bardzo słaby po chemii. Jedna dolewke po drugim cykli musiałem z tego powodu odpuścić - nie wytrzymalbym dojazdu i oczekiwania na podanie. Kiedy miałem pierwsza dolewke po pierwszym cyklu czułem się świetnie, chodziłem po całym kompleksie na Garncarskiej w Krakowie, a potem nagle zemdlalem tuż przed podaniem bleo, która ostatecznie mi podano.

Podczas chemii śniły mi się potwory. Dużo osób tak ma, nie musi to być objaw choroby psychicznej.
miszcz
 
Posty: 290
Rejestracja: 17 Kwi 2015, 20:37

Re: Historia Igora [Kraków]

Postprzez Kozi » 23 Maj 2022, 08:21

Aktualizacja z dnia 23.05 Post otwierający edytowałem o poniższe

23. 3 cykl był podobny do dwóch pozostałych, było ukrywać nie będę ciężko. Chemie generalnie przeszedłem wg subiektywnej mojej opinii bardzo ciężko. Po chemii natomiast nie jest najgorzej, dokuczały mi mocno szumy uszne oraz piski. Z kondycją jest różnie, trafia się gorszy dzień, ale więcej jest tych pozytywnych dni, np kilka dni po ostatniej dolewce zrobiłem 40 km na rowerze, a w zeszłym tygodniu (ok 3-4 tyg po ostatniej dolewce) machnąłem 36 tys. kroków. Generalnie bardzo szybko doszedłem do siebie i w sumie to w kilka dni po ostatniej dolewce żyłem już jak przed chemią. Spadkami odporności, morfologią się nie przejmuje, dr Sarosiek powiedział, że nie powinno to skakać do jakiś bardzo niskich poziomów, toteż się nie przejmuje i żyje normalnie. Ograniczam tylko mocny alkohol, zarówno przez leki (długo przyjmowałem Betahistine oraz cinnarizinum) oraz faktu, że wątroba dostała po tyłku, więc chętnie jej dam odpocząć ;)

24. 30.05 mam kontrolny tomograf, tyle osób się za mnie modli, że nie ma bata, żeby wyszedł negatywnie ;)
Kozi
 
Posty: 36
Rejestracja: 28 Sty 2022, 15:13

Re: Historia Igora [Kraków]

Postprzez Kozi » 31 Maj 2022, 22:01

25. Lekko 3 tygodnie po skończeniu chemii byłem w górach (na Turbaczu, Gorce). Przeszedłem 45 tysięcy kroków, ok 30-32 km. Nie czułem żadnego nadmiernego zmęczenia czy czegokolwiek. Fizycznie jestem jak przed chemią.

26. Wczoraj miałem kontrolne TK oraz kontrolne markery. W skrócie jest regresja, a markery są w normie (one akurat od początku były w normie). Całego TK nie przeklejam, tylko najważniejszy fragment:
"- regresja widocznych poprzednio patologicznych węzłów chłonnych przyaortalnie po lewej - obecnie w tej lokalizacji powiększonych węzłów chłonnych nie uwidoczniono (obecne pojedyncze drobne do 4mm);"

Czekam na odpowiedź od dr Sarosieka, ale zakładam, że to koniec na ten moment mojej przygody z RJ. Następne kontrolne TK z tego co rozumiem co pół roku.

UFFFF
Kozi
 
Posty: 36
Rejestracja: 28 Sty 2022, 15:13

Re: Historia Igora [Kraków]

Postprzez Kozi » 07 Cze 2022, 11:12

27. Przyszło potwierdzenie moich domysłów od dr Sarosieka - leczenie zakończone, pozostaje tylko kontrola :) Kamień z serca. Życzę, żeby każdy odwiedzający to forum otrzymywał takie informacje.
Kozi
 
Posty: 36
Rejestracja: 28 Sty 2022, 15:13

Re: Historia Igora [Kraków]

Postprzez Lokator1 » 08 Cze 2022, 21:22

Gratuluję:) I życzę samych takich dobrych wiadomości.
Lokator1
 
Posty: 8
Rejestracja: 15 Paź 2015, 13:36

Poprzednia

Wróć do Metody terapeutyczne / dyskusja przypadków

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 18 gości