Witam, jednak wydzielam mój temat z wątku Watchera. Nie chce mu go zaśmiecać.
Piszę ten wątek niejako ku przestrodze i temu że błędy lekarskie i diagnostyczne są na porzadku dziennym.
Przypomnę moją historię.
Obustronne wnętrostwo. W 1990 miałem sprowadzane oba jądra do moszny z czego lewe dwa razy.
Teraz jak sięgam pamięciam krótko przed 2009 (góra 2 lata) to miałem objawy (na tyle nie częste, że zignorowane) takie jak pobolewanie pachwiny lub podbrzusza, ktore po wzięciu no-spa forte przechodziły. Kilka razy miałe wyciek z cewki moczowej jakiejś substancji w ilości nie znacznej.
15.08.2009 - rano budzę się z ostrym bólem lewej strony pleców (okolicę lędźwiowe).
15.08.2009 - ból się nasila więc udaję się do przychodni (sobota więc lekarz dyżurny) gdzie przepsują mi ketonal forte i no-spa forte oraz robią wywiad i dają skierowanie na USG jamy brzusznej.
17.08.2009 - USG jamy brzusznej.
18.08.2009 - prywatna wizyta u urologa (ordynator oddziału urologii), który stwierdza, wystawia skierowanie na tomografię komputerową jamy brzusznej z podejrzeniem guza nerki.
18.08.2009 - %LYMF 12,9 (20-48); %GRAN 82,3 (43-76); OB 32 (norma <8); Cholesterol calk. 153 (140-200);
25.08.2009 - prywatnie robię TK jamy brzusznej, żeby nie czekać na grudniowy termin z NFZ.
Pojawiają się dwutygodniowe bóle, podniesiona temeperatura do około 37,5*C.
08.09.2009 - z opisem TK udaję się do tego samego urologa, który robi wywiad w kierunku krwiaka (pyta się o orazy) i stwierdza, że nie ma się czym przejmować i każe mi z tym chodzić aż się "wchłonie"/zwłóknieje.
16.10.2009 - robię kolejne USG jamy brzusznej w celu kontroli rzekomego krwiaka, niestety zmiana się nie zmniejsza.
11.2009 - udaję się na konsulatcje prywatne do dr. chirurgi i onkochirurgi, ordynatora oddzialu chirurgi w tym samum szpitalu co urolog. Chirurg robi wywiad w kierunku urazu. Opowiada, że prawdopodnie pękł mi jakiś łuk naczyniowy i stąd ten krwiak. Zalecenia - czekać aż się wchłonie.
Pojawiają się dwutygodniowe bóle, podniesiona temeperatura do około 37,5*C.

