drugi rak po 12 latach

Chirurgiczne oraz zachowawcze metody terapii raka jądra. Nowoczesne schematy chemioterapeutyczne, radioterapia oraz leczenie wspomagające.

To forum jest miejscem na indywidualne tematy dotyczące choroby poszczególnych chorych. Tutaj możesz umieścić temat odnoszący się do Twojej/bliskiej Ci osoby choroby aby przedyskutować prawidłowość leczenia, uzyskać informacje, porady, odpowiedzi na nurtujące pytania.

drugi rak po 12 latach

Postprzez Mac79 » 03 Sie 2013, 16:51

Witam

Mam 34 lata w wieku 22 lat wykryto u mnie (co z resztą nie było trudne z uwagi na gabaryt) guza na jądrze prawym.
Odbyłem standardowy cykl postępowania, który opiszę poniżej. Po 12 latach choroba wróciła i zaatakowała drugie jądro.

2001 wrzesień
rozpoznanie: Carcinoma testis dex.
hist-pat. - jądro prawe o wym.: 8x5x4 cm. Na przekroju z torbielowatym guzem wypełnionym krwawymi masami. W ścianie polipowate, sadłowate białe rozrosty. Mieszany guz zarodkowy z elementami carcinoma embryonale i yolk sac tumor. Obecne struktury IGCN. Osłonka biaława, najądrze i powrózek bez zmian nowotworowych.
Płuca i reszta czyste...

bHCG 141,6
AFP 96,3

Odbyłem 3 cykle BEP, po których pozostałem pod obserwacją. Cisza i spokój a później nawet zapomnienie o całym okresie. I tak to trwało do roku 2010 kiedy po wyczuciu małego guzka na jądrze lewym udałem się do urologa. Po kilku badaniach USG przeprowadzonych prze 3 lekarzy stwierdzono że to nowotwór.
Nie przyjąłem wtedy tego do wiadomości i zbuntowany wstąpiłem na ścieżkę wojenną z jak ja to określiłem małym gnojkiem, którego zniszczę.
Rok czasu walczyłem dzień w dzień wzmacniając swój organizm pokarmem, ćwiczeniami oraz wszelkimi innymi metodami.
Po tym czasie i kolejnych badaniach, które wykonywałem co 3 miesiące lekarze stwierdzili, że nic tam nie widać i że jakby to był rak to bym już nie żył.
W międzyczasie na świat przyszedł Nasz Synek i tak życie płynęło.. nowe sytuacje inne piękne życie rodzica.
W tym okresie ciągle badałem jądro i wyczuwalna zmiana, która była niby zmianą po chemii lub jakimś bliżej nie określonym tworem stawała się większa, albo raczej bardziej się odróżniała od reszty miąższu. Postanowiłem to po raz kolejny sprawdzić przez badanie USG u tego samego lekarza. Podczas badania sam już byłem w stanie stwierdzić że nie jest to już ten sam obraz...
Było to w czerwcu bieżącego roku.

26 czerwca wizyta u urologa potwierdziła że jest to rak jądra i że jest podejrzenie przerzutów do węzłów chłonnych śródaortalnych.
Umówiłem się z urologiem na operację na początek lipca.
Pojawiło się krwioplucie, które nakłoniło mnie do wykonania RTG klatki (2 lipca), które wykazało liczne zmiany w płucach o wymiarze do 3-6mm.

27 lipca badanie krwi - bHCG na poziomie 2160 około (wyniki gdzieś przepadły w szpitalu) reszta w normie

8 lipca zabieg usunięcia jądra.
9 lipca KT jamy brzusznej + miednicy i połowa płuc z kontrastem
wynik: okołoaortalne patologiczne, wzmacniająca się głównie obwodowo po podaniu S.K. zmiana lito-płynowa o łącznych wymiarach A-P 5,6 cm, szer. 4,7 cm i wys. 6,3 cm - ognisko meta. Zmiana przyległa do żyły nerkowej, modeluje ją, możliwe naciekanie jej ściany. Obustronnie, w ujętych w badaniu pasrtiach płuc po kilka/ kilkanaście zmian ogniskowych śr. do 9 mm - zmiany o charakterze meta.
Wątroba niepowiększona o gładkich zarysach obu płatów, o obnizonej do ok. 43 j.H gęstości - cechy jej stłuszczenia, bez zmian ogniskowych.
Drogi żółciowe wewnątrz i zewnątrzwątrobowe nieposzerzone.
W nerce lewej torbiel korkowa śr. 17 mm.
Nerki, nadnercza, śledziona i okolice duzych naczyń (poza wcześniej opisywaną zlokalizowaną okołoaortalnie zmianą) w granicach normy.
Patologicznie powiększonych węzłów chłonnych w jamie brzusznej ani miednicy nie wykazano.
Pęcherz moczowy o gładkich ścianach.
Prostata w obrazach KT jednorodna, nieco powiększona, bez cech wpuklania się do pęcherza moczowego, szer. ok 4,6 cm.

15 lipca wyniki hist-pat.
Jądro lewe o wymiarach 6,5 x 4 x 3,2 cm. Na przekroju guz średnicy 2,7 cm - torbielowo-lity i obok również w miąższu jądra drugi guz średnicy 1 cm. Obie zmiany dobrze ograniczone. Mikroskopowo: Teratocarcinoma embryonale z elementami duzych komórek syncytialnych - chorialnych. Nadto adenomatoid tumor. Pęczek naczyniowy wolny.

16 lipca badanie krwi bHCG - 3021 (norma poniżej 2,6), AFP - 1,7 (norma <5,8), LDH - 166 (norma 135 - 225)

18 lipca atak neuraligii międzyżebrowej - wynik nerwów w oczekiwaniu na wyniki IMO

22 lipca pierwszy kurs chemioterapii
klasyfikacja: pT1 N3 M1 aS1 CS III A
markery: bHCG - 3026 (norma poniżej 2,6), AFP - 1,8 (norma <5,8), LDH - 185 (norma 135 - 225)
leczenie: Cispatyna 39mg i.v. 1-5 dz, Vepesid 198mg i.v. 1-5dz., Bleomecyna 30 mg 1 dz.
inne leki: 0,9% NaCl, Mannitol, Zofran, Clexane, Metoclopramid, Milurit

Opis: ...Zakwalifikowany do chemioterapii BEP/EP. Ze względu na wykorzystanie dawki życiowej Bleomecyny kolejny cykl leczenia bez BLM. Po 2 kursach leczenia chory przekroczy dawkę kumulacyjną Etopozydu 2g/m^2. Planowana dalsza chemioterapia bez Etopozydu. Tolerancja leczenia dość dobra.

Do domu Clexane 0,4ml s.c., Neulasta 1 amp., Metoclopramid (przetałem brać po 3 dniach), Dexamethason (pierwsze 2 dni po 2 i 1 tab, później również odstawiłem), Atossa czeka i mam nadzieję że się nie doczeka.

12 sierpnia mam się zgłosić na drugi cykl chemioterapii...

Miałem jechać na umówiona wizytę 17 lipca do dr Adamowicza (nie wiem czy dobrze nazwisko napisałem) do WIO w Gdańsku ale z uwagi na w miarę dobre wyniki odpuściłem. Poza tym do Gdańska mam prawie 4-5 godzin samochodem więc wolałem przygotować organizm do chemii i wypoczywać ile wlezie.

4 i 5 dzień chemioterapii jak i 2 kolejne w domu były już takie sobie.. co prawda miałem mdłości i ogólnie byłem zmęczony no i najważniejsze miałem zaparcia... ale żadnych dodatkowych "atrakcji"..
Wczoraj wieczorem bolały mnie plecy i w miednicy przy niektórych ruchach. Tłumacze to przewianiem bo byłem na rowerowej przejażdżce. Dzisiaj mniejszy, pulsacyjny w okolicach lędźwi.

Tyle tytułem wstępu. Mam nadzieję że nie złamałem jakichś zasad - jeżeli tak to przepraszam i mam nadzieję się poprawić.
Jeżeli ktoś z Was ma pomysł na 3 kurs chemii oraz ogólne uwagi chętnie je przyjmę.
Aktualnie czuję się b. dobrze no może poza tymi plecami i w zasadzie coraz bardziej nastawiam się pozytywnie na drugi cykl chemii.

Acha krwioplucie po drugim dniu chemioterapii zmniejszyło się do minimum i w 5 całkowicie ustało. Pani dr powiedziała że to dobry znak i że zaczyna się goić..
A głowę sprawdzą mi jakoś pewnie niedługo (mam nadzieję że nic tam groźnego nie wykryją)

Pozdrawiam
Maciej
Mac79
 
Posty: 179
Rejestracja: 02 Lip 2013, 22:07

Re: drugi rak po 12 latach

Postprzez oczarownica » 03 Sie 2013, 22:36

Witaj Maćku! przeczytalam Twoj post zaraz po Twoim wpisie ale dopiero teraz mogłam sie odezwać. To strasznie niesprawiedliwe ,że tak się stało juz 2 taki ,,przypadek,, w ciągu tego tygodnia. Nawrót choroby po tylu latach . Nawet we mnie wzbudza to gniew..więc domyslam sie co mozesz Ty przezywać..Co Wy mozecie przezywać.. Lecz wiem też ,że nie mozemy sie teraz skupiać na tym gniwie ani pytac dlaczego , bo żal energii i czasu. Ciesze się ,że rozpocząłeś leczenie lecz nie mam pewnosci - ja sie na tym az tak nie znam czy jestes leczony właściwie. To bardzo wazne być o tym przekonanym całkowicie. mam nadzieję ,że lada chwila odezwie się do ciebie troll- nasz ekspert i Anioł Stróż lecz jesliby tego nie uczynił - moze go nie być po prostu- napisz koniecznie do naszego eksperta ,, tom sar,, to dr Sarosiek na maila. Poczekaj cierpliwie bowiem wakacje to szcególny czas i czasem nie ma komu od razu odpowiedzieć. Pozdrawiam Serdecznie Beata
czasami czekanie jest celem samym w sobie a nie jest celem to co przyniesie czas
oczarownica
 
Posty: 701
Rejestracja: 02 Mar 2013, 12:03
Miejscowość: mazury

Re: drugi rak po 12 latach

Postprzez m9nika » 04 Sie 2013, 18:56

Witam
Przykro mi że u Ciebie nastąpiła wznowa mimo ,że rj drugie jądro atakuje bardzo rzadko.
Mac79 napisał(a):Opis: ...Zakwalifikowany do chemioterapii BEP/EP. Ze względu na wykorzystanie dawki życiowej Bleomecyny kolejny cykl leczenia bez BLM. Po 2 kursach leczenia chory przekroczy dawkę kumulacyjną Etopozydu 2g/m^2. Planowana dalsza chemioterapia bez Etopozydu. Tolerancja leczenia dość dobra.

Na początku schemat leczenia miałeś prawidłowy ale po przeczytaniu tekstu powyżej, zastanawia mnie to, jak lekarze uzasadniają stosowanie takiego mieszanego schematu?
Nie spotkałam się tutaj na forum z takim postępowaniem więc mnie to zaniepokoiło. Przeważnie jeśli problem wynikał z płucami nie podawano bleomecyny.
Niech się wypowiedzą eksperci.
Pozdrawiam
Zabrałeś mi tatę [*], męża ci nie oddam!
"Ty sam jesteś dla siebie największym zadaniem i twoim obowiązkiem jest dołożyć wszystkich sił, by wykonać je jak najlepiej."
Awatar użytkownika
m9nika
Przyjaciel Forum
 
Posty: 1603
Rejestracja: 17 Lut 2012, 20:07

Re: drugi rak po 12 latach

Postprzez romi » 04 Sie 2013, 21:34

Witam
Zgadzam się z m9niką, coś jest chyba tutaj pomieszane z dawką życiową, dawką kumulacyjną. Poprzednie leczenie miało miejsce 12 lat temu więc o co tu chodzi?
Pozdrawiam
romi
 
Posty: 4210
Rejestracja: 03 Paź 2011, 10:46

Re: drugi rak po 12 latach

Postprzez Mac79 » 04 Sie 2013, 22:26

Wg dr która mnie prowadzi dawka życiowa bleomecyny nie może przekroczyć 300 mg. Z dokumentów jakimi dysponuję wynika że 12 lat temu podano mi 270 mg i teraz 30 pierwszego dnia, późniejsze dni były już bez bleomecyny. Po drugim cyklu miałem zamiar spotkać się z wspomnianym dr w Gdańsku. Zależało mi na jak najszybszym rozpoczęciu leczenia a propozycje leczenia na miejscu wydawały sie na nieodstajace od normy więc tak to sie zaczęło. To forum śledzę już od jakiegoś czasu i muszę przyznać ze Osoby, które tutaj piszą są ogromnym filarem sukcesu w walce z wieloma przypadkami. Jestem pełen podziwu i wdzięczności za to co robicie.
Co do załamania oraz gniewu to mówiąc szczerze mamy już to za sobą. Ten okres był bardzo ciężki i pociąg
Nal za sobą kilka dni. Na szczęście u mojego boku kroczy przez życie najmadrzejsza Kobieta na świecie, która pomaga mi w każdych tarapatach i z każda sytuacja możemy sie zmierzyć, nawet z rakiem :)
Mac79
 
Posty: 179
Rejestracja: 02 Lip 2013, 22:07

Re: drugi rak po 12 latach

Postprzez oczarownica » 04 Sie 2013, 22:33

Jesteście Wielcy! Maćku i Jego Kobieto ;) ;) ;) ;) to piękne , bardzo piękne czytac jak ludzie się kochają! :) :) :) pozdrawiam Beata ;)
czasami czekanie jest celem samym w sobie a nie jest celem to co przyniesie czas
oczarownica
 
Posty: 701
Rejestracja: 02 Mar 2013, 12:03
Miejscowość: mazury

Re: drugi rak po 12 latach

Postprzez romi » 04 Sie 2013, 22:42

Witaj
Problem w tym, że lekarka posługuje się pojęciem dawki w mg, tymczasem zalecane jest posługiwanie się tzw. jednostkami międzynarodowymi i dodatkowo nie zaleca się stosowania żadnych przeliczników.
http://www.teva.pl/_itemserver/produkty ... -10-07.pdf
Konsultacja jak najbardziej wskazana.
Pozdrawiam
romi
 
Posty: 4210
Rejestracja: 03 Paź 2011, 10:46

Re: drugi rak po 12 latach

Postprzez m9nika » 04 Sie 2013, 22:50

lub http://www.urpl.gov.pl/system/drugs/IB/ ... -clear.pdf
Piszesz, że
Mac79 napisał(a): Planowana dalsza chemioterapia bez Etopozydu. .

To tylko samą cisplastynę teraz dostaniesz? Chyba że czegoś nie rozumiem.
romi napisał(a):Konsultacja jak najbardziej wskazana.

Zgadzam się.
Pozdrawiam
Zabrałeś mi tatę [*], męża ci nie oddam!
"Ty sam jesteś dla siebie największym zadaniem i twoim obowiązkiem jest dołożyć wszystkich sił, by wykonać je jak najlepiej."
Awatar użytkownika
m9nika
Przyjaciel Forum
 
Posty: 1603
Rejestracja: 17 Lut 2012, 20:07

Re: drugi rak po 12 latach

Postprzez Mac79 » 04 Sie 2013, 23:38

Jutro postaram sie umówić na wizytę.
Co do 3 cyklu to maja być podane inne leki... Tzn nie wypowiedziała sie jeszcze dokładnie jakie bo to będzie zależało od wyników oraz od tego jak zareaguje na drugi cykl EP...
Na pewno nie chodziło jej o podanie samej cysplatyny

Oczarownica - ze tak powiem widziały grały co brały :) nie na darmo wybrałem sobie właśnie Ta Kobietę na Żonę :)
Mac79
 
Posty: 179
Rejestracja: 02 Lip 2013, 22:07

Re: drugi rak po 12 latach

Postprzez oczarownica » 04 Sie 2013, 23:56

hehe to fajnie ;) ale czasem gały nie dostrzegają takich rzczy :lol: :lol: :lol: dobrze ,ze masz przeszywający wzrok :lol: :lol: :lol:
a tak powaznie to proszę, skonsultujcie się z jakimś ,, naszym ,, lekarzem to ważne ..ważne naprawdę.. znamy setki pewnie przypadków gdzie w imię przestrzegania zasad i dobra chorego człowieka popełniono wiele błędów.. nie chcemy.. nie chcę żeby coś złego Ci się stało z powodu czyjegoś błędu..
pozdrawiam Beata
ps Maćki to fajne chłopaki ;)
czasami czekanie jest celem samym w sobie a nie jest celem to co przyniesie czas
oczarownica
 
Posty: 701
Rejestracja: 02 Mar 2013, 12:03
Miejscowość: mazury

Następna

Wróć do Metody terapeutyczne / dyskusja przypadków

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 6 gości

cron