przez kaliban » 13 Lip 2013, 14:33
Ponownie kłaniam się wszystkim. Mam już wynik hist-pat......... i lepszych wieści nie mogłem otrzymać. W usuniętym węźle stwierdzono "martwicę skrzepową (bez obecności "żywej tkanki
nowotworowej")" + komórki żerne i komórki typu "około ciała obcego". Krótko mówiąc chemia 5,5 roku temu zabiła to świństwo i pozostała po nim martwa tkanka, która zaczęła nieznacznie obrzękać. Powrót z dalekiej podróży i na jakiś czas spokojna głowa. Niech mój przypadek będzie dla wszystkich dowodem na to, że chemia naprawdę działa, nawet w przypadku istniejącego przerzutu do węzłów zaotrzewnowych. Pozdrawiam wszystkich i trzymam za Was i Waszych bliskich kciuki!