Witaj,
Postaram się odpowiedzieć na Twoje pytania.
1. Tyle już wiem, że ewentualne zabiegi RPLND przeprowadza się przy markerach w granicy normy. Dlaczego? Czy dlatego, że podwyższone markery świadczą o aktywnym procesie nowotworowym? I co w przypadku, gdy utkanie nie produkuje markerów, a proces nowotworowy jest aktywny- czy operacja w takich okolicznościach niesie ze sobą ryzyko rozsiewu nowotworu?
Nigdy operacja usunięcia żywego nowotworu nie niesie za sobą większego ryzyka niż zaniechanie takowej operacji. To po primo ultimo. Rak wbrew powszechnemu ludowemu powiedzeniu nie boi się noża, im więcej się wyoperuje tym lepiej (oczywiście najlepiej jeśli resekcja jest doszczętna). Natomiast w przypadku wzrostu markerów zakładamy, że proces nowotworowy jest aktywny, to znaczy występują ogniska przerzutowe. Najskuteczniejszą metodą leczenia choroby uogólnionej wciąż pozostaje chemioterapia. Dlatego istotne jest by zniszczyć jak najwięcej ognisk nowotworu, doprowadzić do normalizacji wartości markerów i dopiero w tym momencie operować zmiany przetrwałe. Jeśli natomiast markery rosną, operacja w większości przypadków na nic się zda - usuniemy jedno ognisko, pozostanie 30 innych, w tym 26, które na chwilę podjęcia decyzji o operacji nawet nie były widoczne w badaniach obrazowych. Natomiast w pojedynczych przypadkach, gdzie istnieje duże prawdopodobieństwo, że istnieje jedno ognisko nowotworu, które nie odpowiada na chemioterapię, podjęcie decyzji o operacji jest słuszne, co więcej może nawet doprowadzić do wyleczenia!
2. Po poprzedniej tomografii padło z ust lekarza określenie "naciek nieoperacyjny". Skoro w tomografii następnej obraz nie uległ zmian to czy jest jakaś szansa, by jednak to się okazało "możliwe do operowania"?
5. Jeśli podczas konsultacji z chirurgiem okaże sie, że nie można operować, to czy zasadne byłoby zasięgnięcie opinii innych chirurgów? (o takich przypadkach też słyszałam- że jedni lekarze nie decydują się operować, przy czym inni się podejmują). Pytam, żeby ewentualne utorować dalszą ścieżkę...
Stwierdzenie jednego lekarza nie jest oczywiście nigdy ostateczne. Naciek nieoperacyjny raczej jak sama nazwa wskazuje taki jest. Natomiast celem chemioterapii jest choćby niewielkie zmniejszenie owego i utorowanie ścieżki dla leczenia chirurgicznego. Dodatkowo tak jak wspominałaś, innych chirurg może widzieć możliwość operacji.
3. Czy w przypadku mojego brata korzyść w dalszym leczeniu mogłaby przynieść choćby częsciowa resekcja? (gdyby jednak chirurg stwierdził, że czegoś tam wyciąć się nie da).
W przypadku potworniaka dojrzałego nie. Nowotwór ten z reguły słabo odpowiada na chemioterapię i właściwym jest jego całkowite usunięcie. Natomiast w przypadku innego rodzaju utkania cytoredukcja chirurgiczna jest wskazana i może ułatwić dalszą chemioterapię.
4. Brak dynamiki zmian węzłowych może świadczyć chociażby o:
- braku reakcji na leczenie chemią np ze względu na chemiooporność guza (cos kiedyś była mowa o nabywaniu odporności na cisplatynę)
- braku reakcji na chemię ze względu na utkanie potworniaka dojrzałego
Czy w związku z powyższym próba dalszego leczenia chemioterapią w przypadku braku możliwości technicznych usunięcia tych węzłow daje wciąż szansę zwalczenia tego nowotworu?Zwłaszcza chodzi o ewentualność z drugiego wersu (potworniak)
Zawsze próbujemy leczenia chemicznego z takiego względu, że poza najczęściej stosowanym lekiem czyli cisplatyną na którą zwykle nowotwór wykształca oporność mamy do dyspozycji jeszcze inne cytostatyki - etopozyd, ifosfamid, paklitaksel, irynotekan itd. które mogą przynieść jakąś korzyść.
6. Czy usunięcie zmian węzłowych ze śródpiersia wykonywane jest przez torakochirurgów, a operacja jest przeprowadzana w taki sposób w jaki usuwa się zmiany z płuc?
Ogólnie wszystkimi zabiegami w obrębie klatki piersiowej zajmują się chirurdzy klatki piersiowej - torakochirurdzy. Wybór dostępu operacyjnego zależy od samych lekarzy, zwykle wycinki można pobrać na drodze mediastinoskopii - wziernikowaniu śródpiersia natomiast sam zabieg można wykonać albo na drodze torakotomii albo sternotomii (cięcie przez mostek), natomiast nie czuję się kompetentny by rozprawiać o operacjach w zakresie klatki piersiowej bo moja wiedza w tej kwestii jest na prawdę marna

7. To pytanie może się okazać śmieszne dla znawców tematyki. Wiem ze to szczegóły, małostkowa nie jestem, ale w tej sytuacji każdy drobny szczegół wydaje mi się ważny. Zatem:
W poprzedniej tomografii zmiana w przestrzeni zaotrzewnowej była określona jako "naciek...wymiary...szerzący się ku dołowi, tu znów wymiary". Obecny opis, z tomografii przeprowadzonej po 2 miesiącach i po 3 cyklach TIP od badania poprzedniego, jest taki: " opisywane poprzednio węzły chłonne i zmiana o charakterze naciekowym? bez dynamiki"
Czy ten znak pytania przy słowie naciekowym może mieć znaczenie? Czy to może oznaczać, że ta zmian już nie nacieka czegoś tam, co naciekała wcześniej?
Pytajnik w opisach badań radiologicznych zwykle oznacza tyle, że charakter nie do końca da się zidentyfikować na podstawie przeprowadzonego badania. Chodzi o to, że lekarz radiolog nie mógł jednoznacznie określić charakteru zmiany, dlatego podał najbardziej prawdopodobną diagnozę (zmiana naciekowa?) ale w pewnym sensie z zapytaniem.
Pozdrawiam serdecznie