Z własnej historii...
W pierwszym i częściowo drugim roku po zabiegu każde dziwne uczucie "pod pachami" czy ból w lędźwiach kojarzył mi się w pierwszej kolejności z jednym... czyli przerzutem. Wiem coś o tym, mało tego, po około 1,5 roku po zabiegu przeszedłem świnkę. Wyobraźcie sobie - budzę się rano z mocno opuchniętą szyją i powiększonymi węzłami, podwyższona temperatura, pierwsza myśl - zaatakował...
Mam więc nadzieję, że u Was węzły nie muszą być wcale powiększone z powodów przerzutowych i tego Wam szczerze życzę!
Pozdrawiam serdecznie i życzę pomyślnych wieści

