Witam wszystkich po przerwie
Trochę rzeczy było do nadrobienia,więc piszę dopiero dzisiaj.W piątek mąż odwiedził swojego sympatycznego urologa na zaplanowanej wizycie pooperacyjnej.Było usg jądra i oczywiście sprawdzenie stanu w cztery miesiące po operacji.Wszystko jest w porządku a następna wizyta za pół roku ( cyt. będziemy pilnować tego drugiego) . Dzisiaj trochę czasu spędziliśmy w ZCO .Pani ordynator przy pierwszej karboplatynie mówiła,że być może mąż dostanie drugą,ale skończyło się na jednej. Okres po podaniu karboplatyny mąż zniósł bardzo dobrze. Kryzys był trzeciego dnia,gdy czuł się tak,jak gdyby był przeziębiony.Apetyt miał wielki ,specyficzny,jak kobieta w ciąży (ogórki ,kapusta kiszona,śledzie,jogurty). Moim zdaniem organizm odbudowywał sobie florę bakteryjną albo coś w tym rodzaju. Jedyna dolegliwość to swędzenie skóry, a nawet wysypka. Zaczęło się od chemii i skóra jest taka dziwna,ale może to od sarkoidozy,bo ta ma tez różne dziwne dolegliwości.Wyniki są przyzwoite,tylko te dotyczące wątroby trochę podniesione. Zresztą jeden z nich i przed chemią był trochę wyższy.(Od razu mówię,że nie świętowaliśmy).
Tak, więc jeden etap za nami, a teraz obserwacja.Dzisiaj "zaklepaliśmy" terminy na styczeń na TK i wizytę ( 28 stycznia). Mamy nadzieję,że wtedy dostaniemy pełny plan obserwacji.
I tak życie nam się przewartościowało,jak większości tu na forum, a ten czas był bardzo szczególny. Dziękujemy raz jeszcze za wszystko i dorzucimy swój "grosz "na forum.Codziennie też zaglądamy tutaj.
Pozdrowienia i buziaki
A gdybyśmy mogli komuś w czym pomóc,to proszę pytać.