Postaram się w miarę możliwości wyjaśnić wszystkie kwestie, które sprawiają problem i powodują powstawanie kolejnych pytań. Pierwotnie leczenie pierwszej zmiany w jądrze wygląda na to, że zostało przeprowadzone poprawnie, zgodnie z wiedzą, którą posiadamy w temacie terapii nowotworów jądra. Fakt, faktem, że zmiana była złośliwa, jednak chemioterapia przyniosła całkowitą remisję.
Zmiana z drugiego jądra, myślę, że wykryta dość późno to nie wznowa a oddzielny nowotwór - niezależny od pierwszego. Jedyne czego można żałować to czasu od nabrania podejrzeń do podjęcia działań - przede wszystkim leczenia operacyjnego. Było, minęło, teraz jest czas na inne działania i na tym trzeba się skupić. Leczenie dość "skomplikowanej" choroby, takiej jak u Ciebie powinno być prowadzone w ośrodku referencyjnym - pierwotnie leczenie było prowadzone poprawnie, nikt nie jest winny tego co się stało - myślę, że powinieneś zostać skonsultowany przez specjalistę przez duże S.
Co do bleomycyny - zgadzam się w 100% - nie może być już podawana - została wykorzystana dawka życiowa. Podanie więcej niż 300 j.m. bleomycyny powoduje drastyczny wzrost ryzyka powikłań płucnych ale to już wiadomo. Inna kwestia ma się z etopozydem. Etopozyd można podawać tak długo jak jest to konieczne i tak długo jak jest taka możliwość (pozwala na to stan zdrowia chorego). Faktem jednak jest, że podanie więcej niż 2 gramów etopozydu w całym życiu powoduje wzrost ryzyka indukcji wtórnej ostrej białaczki szpikowej. Nie jest to jednak przeciwwskazanie do podawania etopozydu jeśli jest to konieczne. W tym wypadku wygląda na to, że jest.
Oczywiście dobór chemioterapii w przypadku metachronicznego guza jądra, szczególnie po stosowaniu chemioterapii w leczeniu wcześniejszej choroby budzi kontrowersje. Z jednej strony z powodu bardzo dużego odstępu czasowego pomiędzy pierwszym a drugim guzem jądra stosowanie chemioterapii takiej, jaka była stosowana pierwotnie ma swój sens i można je uzasadnić. W takim przypadku ze względu na wyczerpanie dawki skumulowanej dla bleomycyny powinien być to program EP - 4 kursy. Od razu powinno pojawić się jednak pytanie, czy tylko program EP ma zastosowanie w takim przypadku? Odpowiedź jest praktycznie oczywista - nie. Rozważać można podanie programu VIP - 4 kursy (ze względu na dość dużą masę przerzutów, wyjściowo nie najniższy poziom bHCG i stosowanie wcześniej programu BEP). Swoje uzasadnienie, pomimo jak już wspomniałem bardzo długiego czasu od ujawnienia się guza w pozostawionym jądrze, znajdzie również podanie chemioterapii II-rzutu. Nie byłoby to już jednak postępowanie konwencjonalne. Niewykluczone, że mogłoby być nawet bardziej skuteczne niż EP czy VIP ale zabierałoby możliwość leczenia tym programem w dalszym czasie (o ile istniałaby taka konieczność). Moim zdaniem decyzja o zastosowaniu programu EP jest słuszna, plan leczenia powinien obejmować podanie 4 kursów wg tego programu. Oczywiście gorąco namawiam do konsultacji w "naszych" ośrodkach referencyjnych - w Warszawie (CO-I oraz Magodent). Do Wrocławia chyba masz zbyt daleko
Pozdrawiam serdecznie!

