przez alli » 06 Paź 2011, 17:58
Witam,
Tak Edal, sytuacja nie stanęła w miejscu! Musimy działać bo "to coś" co siedzi we wnętrzu mego brata jest oporne! Chemia tego nie wybiła to my go z innej strony podejdziemy- póki to stanęło w miejscu! teraz nie można dopuścić by się wymknęło spod kontroli!
Tylko jestem lekko zdezorientowana- pytam o markery- czy podczas albo przed radioterapią będą badane- ale to chyba powinni lekarze sami wiedzieć. Może przedwcześnie panikuję, ale...czy ja jestem upoważniona tego pilnować? Czy mój brat został teraz przekierowany do Wieliszewa? Czy po naświetlaniu ma wracać do Magodentu? Jestem na maksa zdezorientowana.
A jak powiedzialam bratu, że dobrze by ustalić w Wieliszewie konsultację w poradni onkologicznej, to znów padło pytanie- "siostra a co ty znowu wymyśliłaś?" I to mnie dodatkowo zwala z nóg.
Samopoczucie brata dobre. Nie jest przerażony perspektywą naświetlań, przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Podchodzi do tego spokojnie i racjonalnie na zasadzie jak trzeba, to trzeba. Ale co do ewentualnego dalszego leczenia chemicznego to się nie wypowiadam, bo...ten temat działa na brata jak płachta na byka. Powiedziałam tylko że trzeba "wybić tego gada i już".
Trollu, pytanko do Ciebie- jak to jest z tym potworniakiem dojrzałym? Czy on jest złośliwy?Tak pisałeś wcześniej- że złośliwy miejscowo, ale dotarłam do info że to guz łagodny (np. torbiel skórzasta). A pytanie pojawia się bo pamiętam, jak przy pierwszym rzucie choroby, czyli prawie 4 lata temu, mój brat powtarzał to co usłyszał od lekarza- "dobrze że to niezłośliwy". I ja wtedy sądziłam że brat źle zrozumiał, bo na tamtym etapie wiedziałam tylko, że nowotwory niezłośliwe przerzutów nie dają, a mój brat przecież miał przerzuty. Zastanawiam się też nad pobraniem wyciętego podczas ostatniej operacji materiału do ponownego przebadania. Czy to może mieć istotne znaczenie przy utorowaniu dalszej ścieżki leczenia? Po prostu wciąz zadaję sobie pytanie- co jeszcze można zrobić by to wyprowadzić na prosto! No i chyba czasem w myśleniu przekraczam granice zdrowego rozsądku.Pozdrawiam.alli