Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Chirurgiczne oraz zachowawcze metody terapii raka jądra. Nowoczesne schematy chemioterapeutyczne, radioterapia oraz leczenie wspomagające.

To forum jest miejscem na indywidualne tematy dotyczące choroby poszczególnych chorych. Tutaj możesz umieścić temat odnoszący się do Twojej/bliskiej Ci osoby choroby aby przedyskutować prawidłowość leczenia, uzyskać informacje, porady, odpowiedzi na nurtujące pytania.

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez troll » 04 Paź 2011, 23:35

Witaj alli :)

Niezupełnie. Dawka całkowita to 30 grejów we frakcjach po 3 greje na dzień przez 10 dni (5+5). Markery warto byłoby oznaczyć przed radioterapią, oczywiście w Wieliszewie również istnieje możliwość ich oznaczenia. Podpowiadając co nieco może warto byłoby po prostu spróbować złapać panią dr Agnieszkę Chaładaj w poradni i zapytać o jej opinię (ew. umówić się na wizytę?). Każda opinia teraz jest cenna!
Z dojeżdżaniem to ciężka sprawa będzie bo tak na prawdę nikt nie wie jak Twój brat zareaguje na to napromienianie. Niby pociąg to nie samochód ale... Myślę, że autorytatywnie będzie mógł się wypowiedzieć lekarz specjalista radioterapeuta prowadzący leczenie promieniami. Warto go o to zapytać!

Pozdrawiam
Image
Image
Awatar użytkownika
troll
Ekspert
 
Posty: 3985
Rejestracja: 21 Gru 2010, 16:36

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez alli » 05 Paź 2011, 00:42

Witam,
Tak Trollu, 30grejów dawka całkowita. Ależ pomieszałam. Dzięki za sugestię co do konsultacji z dr A.Chaładaj, postaram się brata umówić. O to dojeżdżanie to bratowa pytała radiologa, u którego była konsultacja. Mówił że nie ma przeciwwskazań, że niektórzy po naświetlaniu prowadzą auto...Bo w sumie dla 15 minut naświetlań (albo nawet krócej) leżeć w szpitalu byłoby bez sensu, poza tym pewnie tego się nie stosuje (może NFZ nie refunduje). Do mnie brat miałby trochę bliżej ale wiadomo- nie ma jak to w domu. Jeszcze takie pytanie, bo pewnie wiesz Trollu- czy konsultacja w Wieliszewie u dr Chaładaj jest płatna? dzięki bardzo za pomoc i wsparcie.
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez troll » 05 Paź 2011, 01:10

Witam,

Poradnia onkologiczna jest w Wieliszewie na NFZ :) Jeśli tylko pani doktor wyraża nie tylko zgodę ale przekonanie, że brat będzie mógł dojeżdżać to... warto dojeżdżać. Nie będzie miał za dużo czasu na oddziale (na przykład na głupie myśli), zawsze to coś innego a ewentualne skutki uboczne, mam nadzieję, że nie będą dotkliwe.

Pozdrawiam
Image
Image
Awatar użytkownika
troll
Ekspert
 
Posty: 3985
Rejestracja: 21 Gru 2010, 16:36

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez edal » 06 Paź 2011, 17:03

Witaj alli,
Jak dobrze przeczytać, że sytuacja brata nie utkwiła w miejscu!!! Jest plan działania i to najważniejsze ;)

O rany, rany o chemii wiemy już tyle, że można za lekarza robić :D Ale o naświetlaniu nie wiem ja nic! Więc zaciskam kciuki i powodzenia życzę !!!

Pozdrawiam edal
Awatar użytkownika
edal
Przyjaciel Forum
 
Posty: 134
Rejestracja: 13 Maj 2011, 21:21

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez alli » 06 Paź 2011, 17:58

Witam,

Tak Edal, sytuacja nie stanęła w miejscu! Musimy działać bo "to coś" co siedzi we wnętrzu mego brata jest oporne! Chemia tego nie wybiła to my go z innej strony podejdziemy- póki to stanęło w miejscu! teraz nie można dopuścić by się wymknęło spod kontroli!
Tylko jestem lekko zdezorientowana- pytam o markery- czy podczas albo przed radioterapią będą badane- ale to chyba powinni lekarze sami wiedzieć. Może przedwcześnie panikuję, ale...czy ja jestem upoważniona tego pilnować? Czy mój brat został teraz przekierowany do Wieliszewa? Czy po naświetlaniu ma wracać do Magodentu? Jestem na maksa zdezorientowana.
A jak powiedzialam bratu, że dobrze by ustalić w Wieliszewie konsultację w poradni onkologicznej, to znów padło pytanie- "siostra a co ty znowu wymyśliłaś?" I to mnie dodatkowo zwala z nóg.
Samopoczucie brata dobre. Nie jest przerażony perspektywą naświetlań, przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Podchodzi do tego spokojnie i racjonalnie na zasadzie jak trzeba, to trzeba. Ale co do ewentualnego dalszego leczenia chemicznego to się nie wypowiadam, bo...ten temat działa na brata jak płachta na byka. Powiedziałam tylko że trzeba "wybić tego gada i już".

Trollu, pytanko do Ciebie- jak to jest z tym potworniakiem dojrzałym? Czy on jest złośliwy?Tak pisałeś wcześniej- że złośliwy miejscowo, ale dotarłam do info że to guz łagodny (np. torbiel skórzasta). A pytanie pojawia się bo pamiętam, jak przy pierwszym rzucie choroby, czyli prawie 4 lata temu, mój brat powtarzał to co usłyszał od lekarza- "dobrze że to niezłośliwy". I ja wtedy sądziłam że brat źle zrozumiał, bo na tamtym etapie wiedziałam tylko, że nowotwory niezłośliwe przerzutów nie dają, a mój brat przecież miał przerzuty. Zastanawiam się też nad pobraniem wyciętego podczas ostatniej operacji materiału do ponownego przebadania. Czy to może mieć istotne znaczenie przy utorowaniu dalszej ścieżki leczenia? Po prostu wciąz zadaję sobie pytanie- co jeszcze można zrobić by to wyprowadzić na prosto! No i chyba czasem w myśleniu przekraczam granice zdrowego rozsądku.Pozdrawiam.alli
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez troll » 06 Paź 2011, 19:13

Witaj,

Potworniak dojrzały w ogólnym i popularnym pojmowaniu "złośliwości" jest nowotworem niezłośliwym. Zbudowany jest bowiem z chaotycznie rozmieszczonych tkanek, które jednak pod względem histologicznym są w pełni zróżnicowane a więc niezłośliwe. Natomiast w tkankach guza (który się rozrasta) zachodzą wciąż podziały i tym samym mutacje komórek. Wyróżniamy 4 stopnie złośliwości histologicznej potworniaków (0- niezłośliwy, 1- niewielkie prawdopodobieństwo złośliwości, 2- duże prawdopodobieństwo złośliwości, 3- złośliwy). Większość to stopnie 0 albo 1 ale zdarzają się także te 2 i 3. Generalnie określenie teratoma maturum dotyczy stopnia 0 podczas gdy teratoma immaturum stopni dalszych. Natomiast co będzie dwa podziały dalej, nikt nie przewidzi. Poza tym cystis dermoidalis czyli torbiel skórzasta jest tylko potworniakiem po części, bo owszem, jest to guz powstający tak samo jak potworniak ale wywodzący się tylko z jednego listka zarodkowego a nie jak potworniak z trzech.
Poza tym często potworniak w rzeczywistości jest guzem mieszanym (i wtedy mamy podniesione poziomy markerów), gdzie jest to forma absolutnie złośliwa. Wtedy chemioterapia owszem, niszczy komponentę złośliwą guza (np. yolk sac tumor) ale potworniak wciąż jest i rozwija się. Dlatego leczenie chirurgiczne jest postępowaniem z wyboru w przypadku leczenia potworniaków dojrzałych.

Pozdrawiam
Image
Image
Awatar użytkownika
troll
Ekspert
 
Posty: 3985
Rejestracja: 21 Gru 2010, 16:36

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez alli » 06 Paź 2011, 20:47

Witam,

I znów Trollu podziękuję i wyrażę swój podziw- nie tylko dla wiedzy jaką posiadasz, ale także ta umiejętność wytłumaczenia wszystkiego tak przejrzyście jest nieprawdopodobna. Masz ogromny dar i chyba anielską cierpliwość. Jeszcze raz dziękuję, że jesteś!alli
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez troll » 07 Paź 2011, 00:16

Alli,

A ja tylko nieśmiało wspomnę, że każdą wątpliwość możesz przedstawić tutaj na Forum i wierzę w to, że uzyskasz satysfakcjonującą odpowiedź :)

Pozdrawiam serdecznie :)
Image
Image
Awatar użytkownika
troll
Ekspert
 
Posty: 3985
Rejestracja: 21 Gru 2010, 16:36

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez alli » 17 Paź 2011, 21:57

Witam,

Od jutra brat rusza z naświetlaniem. I jak się okazuje będzie krócej trwało- od jutra do poniedziałku włącznie, z wyłączeniem weekendu. Dziwi mnie tylko miejsce zaznaczone do naświetlań- podobno są to 3 punkty, jeden na brzuchu i dwa po bokach. A to naświetlanie miało być pod kątem nacieku na kręg, przez brzuch łatwiej? Myślałam, że to będzie naświetlane od dolnej części pleców. Jak brat będzie to znosił to się okaże. Co do badania markerów- nikt w Wieliszewie tego nie proponował, brat po naświetlaniu ma wracać do Magodentu na dalszą konsultację.
Samopoczucie w miarę dobre, bóle nie nasiliły się- tzn dokucza pachwina, ale jak brat to określił- da się wytrzymać, bez przeciwbólowych, no i w krzyżu czasem "zarwie". Pozdrawiam. Alli
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez troll » 17 Paź 2011, 22:27

Witaj,

Zaufałbym radioterapeutom i radiologom, to na prawdę znający się na rzeczy lekarze. Podstawowe zalecenia odnośnie pielęgnacji skóry po radioterapii, mogących wystąpić działaniach niepożądanych znacie? Konsultowałaś się Alli z dr Chaładaj?
Trzymam kciuki!

Pozdrawiam
Image
Image
Awatar użytkownika
troll
Ekspert
 
Posty: 3985
Rejestracja: 21 Gru 2010, 16:36

PoprzedniaNastępna

Wróć do Metody terapeutyczne / dyskusja przypadków

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 12 gości