Witam,
Danielu, wiele z pytań, które rodzą Ci się w głowie pojawiają się również u innych chorych, jak z pewnością wiesz nowotwór jądra dotyka chłopców już 15 letnich a szczyt zachorowań kończy się około 40 roku życia. Także Twój brat miał po prostu pecha, zrządzenie losu, pamiętaj, że ta choroba może dotknąć każdego mężczyznę, niezależnie od tego co robi, jak jest bogaty, czy jest wysoki czy niski, otyły czy chudy. Twoja chęć pomocy jest godna pochwały, jesteś wspaniałym bratem i swoimi pomysłami z pewnością sprawisz, że chory będzie odczuwał o wiele mniej negatywne efekty tego leczenia. Ale do tego obwiniasz się? Za co? Po prostu stało się - niczyja w tym wina. Teraz skupcie się na leczeniu, nie możesz wracać do przeszłości. Wspólne ogolenie głowy? Świetny pomysł! Masz wiele dobrych pomysłów i nie bój się ich!
Co do diety. Tak na prawdę brat nie potrzebuje specjalnej diety. O diecie podczas chemioterapii wiele jest napisane w internecie, nie chcę się powtarzać. Po prostu sukcesywne jedzenie małych posiłków. Na śniadanie pół bułki. Potem, za godzinę jakiś nabiał. Często a mało. I dużo picia. Witaminy w czasie chemioterapii nie są wskazane, przede wszystkim nie wiemy jakie to witaminy.
Jeśli chodzi o związek Twojego brata. Przede wszystkim istotna jest prawda - po pierwsze leczenie będzie trwało zbyt długo, żeby się okłamywać, po drugie po co to właściwie robić? Jeśli ich relacja nie przetrwa - będzie to bardzo trudne przeżycie, możliwe, że brat będzie potrzebował pomocy psychologa i/lub psychiatry. Natomiast niech wtedy odpowie sobie na pytanie czy warto być z osobą, która tak na prawdę nie potrafi zaakceptować powstałego problemu? Taka osoba nie jest niczego warta... A jeśli zaakceptuje ten fakt, będzie chciała pomóc i przede wszystkim wytrwać w tej sytuacji - daj jej linka do tego forum, z pewnością będzie chciała dowiedzieć się nieco więcej.
jak czytam fora to ludzie którzy to przeszli mieli o wiele mniej problemów niż brat, nie znalazłem jeszcze tak ciężkiego przypadku który by coś pisał
Niestety tutaj nie jest to prawdą. Mąż Peti, obecnej na naszym forum, obecnie zakończył leczenie, mimo, że nie został wyleczony. Inni przechodzili wielokrotne zabiegi, wielokrotną chemioterapię, więc przypadek Twojego brata nie jest odosobniony.
Jeśli chodzi o możliwość obecności przerzutów do innych narządów tak na prawdę nie możemy nic w tej chwili powiedzieć. Zaplanowana tomografia komputerowa wyjaśni tę kwestię. Natomiast cały czas mamy nadzieję, że tak na prawdę proces nowotworowy zatrzymał się na węzłach chłonnych przestrzeni zaotrzewnowej i tego się teraz trzymajmy. Dojeżdżanie na chemioterapię nie powinno stanowić problemu. Nie ma chyba na tym forum osoby, która by nie wierzyła w pomyślny przebieg leczenia.
Pozdrawiam