Daniel - Rak u brata

Chirurgiczne oraz zachowawcze metody terapii raka jądra. Nowoczesne schematy chemioterapeutyczne, radioterapia oraz leczenie wspomagające.

To forum jest miejscem na indywidualne tematy dotyczące choroby poszczególnych chorych. Tutaj możesz umieścić temat odnoszący się do Twojej/bliskiej Ci osoby choroby aby przedyskutować prawidłowość leczenia, uzyskać informacje, porady, odpowiedzi na nurtujące pytania.

Re: Rak u brata

Postprzez daniel » 24 Lut 2011, 22:57

Panie doktorze, ostatnio Pan mówił że nie jest aż tak źle, teraz się naprawdę boję i znowu płacz:( juz nie daje rady. Czy ja tez powinienem się przebadac? Czy mozliwe ze markery podskoczyly az tak z powodu stresu i grypy? brat ostatnio chorowal troche. Prosze go ratowac:( boje sie:(
daniel
 
Posty: 111
Rejestracja: 19 Lut 2011, 20:35

Re: Rak u brata

Postprzez Maja25 » 24 Lut 2011, 23:23

Uratują go mój mąż miał też najgorszą grupę prognostyczną i jest zdrów jak ryba a wcale nie był od tak fachową opieką jak twój brat. Dzięki Tobie ma ogromne szanse wyzdrowieć ponieważ tutaj zajrzałeś. Będzie dobrze Pozdrawiam
Maja25
 
Posty: 19
Rejestracja: 13 Sty 2011, 10:21

Re: Rak u brata

Postprzez troll » 24 Lut 2011, 23:25

Witam,

Przede wszystkim należy zachować spokój bo płacz i panika nie przyniesie niczego dobrego, wręcz przeciwnie - może negatywnie wpłynąć na psychikę samego chorego a tym samym na pozytywne przejście całego leczenia. Markery produkuje utkanie nowotworu - ich ilość jest odzwierciedleniem rozległości procesu nowotworowego. Sytuacja nie jest na pewno specjalnie dobra ale również zdecydowanie nie jest tragiczna. Musimy poczekać na wyniki badań obrazowych (TK - tomografii komputerowej), które dadzą obraz całej choroby. Teraz niezbędne jest szybkie rozpoczęcie chemioterapii zgodnie z zaleceniami dla złej grupy rokowniczej (jednak mimo złowrogiej nazwy w tej grupie również udaje się uzyskać trwałe wyleczenia!) czyli na początek 4 kursy wg. programu BEP. Leczenie to w przypadku nowotworów zarodkowych jest leczeniem skutecznym i miejmy nadzieję zmniejszy masę nowotworu oraz doprowadzi do normalizacji wartości markerów. Ponieważ masy nowotworowe w węzłach chłonnych są pokaźnych rozmiarów nie łudźmy się - sama chemioterapia sprawy nie załatwi. Pozostałe po chemioterapii guzy, po uzyskaniu normalizacji wartości markerów z bardzo wielkim prawdopodobieństwem trzeba będzie usunąć chirurgicznie - tylko maksymalnie agresywne leczenie daje największe szanse na dobry finał.
Tak ja powtarzam zawsze tak i bez wątpliwości stwierdzam teraz. Leczenie będzie długie, nieprzyjemne i uciążliwe - zarówno dla Was jak i dla chorego. Obejmuje ono chemioterapię i leczenie chirurgiczne, nie da się wykluczyć, że wielokrotne. Ceną jest jednak zdrowie i wyleczenie, więc myślę, że bez wątpienia warto. Tego musicie się trzymać!

Pozdrawiam
Image
Image
Awatar użytkownika
troll
Ekspert
 
Posty: 3985
Rejestracja: 21 Gru 2010, 16:36

Re: Rak u brata

Postprzez daniel » 25 Lut 2011, 09:05

moj kuzyn miał powiekszone wezly chlonne w kilku miejscach- "wszystkie na jamie brzusznej plus pod pachami" czy brat jest w jeszcze gorszej sytuacji? Panie doktorze nie chce wchodzic w kompetencje bo wiem że jest Pan obeznany w temacie, a moja wiedza jest znikoma, ale może doktor zarzadzi ponowne badanie markerow, chcial bym wiedziec czy naal rosna. Prosze rowniez o nie mowienie nic zlego rodzicom i bratu... mama jest na wykonczeniu, tata psychicznie leci- boje sie o nich. Z bratem jakos sobie radze, probuje go namowic zebysmy sie razem ogolili na lyso zenby nie bylo stresu jak wlosy wypadna, ogolnie trzymamy sie jakos i walczymy, ale nie jest lekko. Kolejna sprawa żywienie- znajoma ma dostep do jakis preparatow wzmacnaiajacych plus jakis wyciagow z samymi witaminami- nie pamietam nazwy, ale podobno jest to naturalne. Czy brat powinien takie cos jesc? od kiedy bedzie bral jakies leki wspomagajace i jaka diete lekarz mu przepisze? pozdrawiam i przepraszam ze sie wtracam, ale boje sie.
daniel
 
Posty: 111
Rejestracja: 19 Lut 2011, 20:35

Re: Rak u brata

Postprzez daniel » 25 Lut 2011, 17:06

Nie mogę wytrzymać, czuję się winny choroby brata... nie wiem jak mu pomóc, strasznie się boję tych minimum 4 cykli chemioterapi, boję się że będzie ich więcej, później ta operacja z którą napewno wiąże się jakieś ryzyko i kolejne 2 cykle chemii które prawdopodobnie powodują bezpłodność... przecież jak brat się o tym dowie to odechce mu się żyć... on ma 18 lat:( lzy same leca:( pomocy:( Dzisiaj musiałem pojawić się na uczelni... a jak mam sobie radzić od poniedziałku? jak wytrzymać po 10 godzin zajęć z wiedzą że moge stracić tak bliską mi osobe? Jutro znowu pobudka 3 i kierunek Warszawa żeby brat mógł chociaż kilka godzin spędzić nie myśląc o problemach tylko o dziewczynie- jak zrobić żeby ona to wytzrymała i żeby go nie zostawiła? za co Bóg karze tak młodą osobe? I dlaczego ciągle rodzą się nowe pytania, a brak odpowiedzi...
daniel
 
Posty: 111
Rejestracja: 19 Lut 2011, 20:35

Re: Rak u brata

Postprzez daniel » 25 Lut 2011, 17:19

A najbardziej boli mnie to że jak czytam fora to ludzie którzy to przeszli mieli o wiele mniej problemów niż brat, nie znalazłem jeszcze tak ciężkiego przypadku który by coś pisał, dlatego się boję:(
daniel
 
Posty: 111
Rejestracja: 19 Lut 2011, 20:35

Re: Rak u brata

Postprzez daniel » 25 Lut 2011, 18:37

Kolejne pytanie które aż boję się zadać... czy duże są szanse na to że brat ma przerzuty do mózgu? kości? bo wydaje mi się że to by bylo całkowicie tragicznie? Jak ja mam mu pomóc? czy podejrzewa doktor że brat będzie radził sobie z dojeżdzaniem na chemie? to jest kilka godz drogi.
daniel
 
Posty: 111
Rejestracja: 19 Lut 2011, 20:35

Re: Rak u brata

Postprzez troll » 25 Lut 2011, 19:09

Witam,

Danielu, wiele z pytań, które rodzą Ci się w głowie pojawiają się również u innych chorych, jak z pewnością wiesz nowotwór jądra dotyka chłopców już 15 letnich a szczyt zachorowań kończy się około 40 roku życia. Także Twój brat miał po prostu pecha, zrządzenie losu, pamiętaj, że ta choroba może dotknąć każdego mężczyznę, niezależnie od tego co robi, jak jest bogaty, czy jest wysoki czy niski, otyły czy chudy. Twoja chęć pomocy jest godna pochwały, jesteś wspaniałym bratem i swoimi pomysłami z pewnością sprawisz, że chory będzie odczuwał o wiele mniej negatywne efekty tego leczenia. Ale do tego obwiniasz się? Za co? Po prostu stało się - niczyja w tym wina. Teraz skupcie się na leczeniu, nie możesz wracać do przeszłości. Wspólne ogolenie głowy? Świetny pomysł! Masz wiele dobrych pomysłów i nie bój się ich!
Co do diety. Tak na prawdę brat nie potrzebuje specjalnej diety. O diecie podczas chemioterapii wiele jest napisane w internecie, nie chcę się powtarzać. Po prostu sukcesywne jedzenie małych posiłków. Na śniadanie pół bułki. Potem, za godzinę jakiś nabiał. Często a mało. I dużo picia. Witaminy w czasie chemioterapii nie są wskazane, przede wszystkim nie wiemy jakie to witaminy.
Jeśli chodzi o związek Twojego brata. Przede wszystkim istotna jest prawda - po pierwsze leczenie będzie trwało zbyt długo, żeby się okłamywać, po drugie po co to właściwie robić? Jeśli ich relacja nie przetrwa - będzie to bardzo trudne przeżycie, możliwe, że brat będzie potrzebował pomocy psychologa i/lub psychiatry. Natomiast niech wtedy odpowie sobie na pytanie czy warto być z osobą, która tak na prawdę nie potrafi zaakceptować powstałego problemu? Taka osoba nie jest niczego warta... A jeśli zaakceptuje ten fakt, będzie chciała pomóc i przede wszystkim wytrwać w tej sytuacji - daj jej linka do tego forum, z pewnością będzie chciała dowiedzieć się nieco więcej.
jak czytam fora to ludzie którzy to przeszli mieli o wiele mniej problemów niż brat, nie znalazłem jeszcze tak ciężkiego przypadku który by coś pisał

Niestety tutaj nie jest to prawdą. Mąż Peti, obecnej na naszym forum, obecnie zakończył leczenie, mimo, że nie został wyleczony. Inni przechodzili wielokrotne zabiegi, wielokrotną chemioterapię, więc przypadek Twojego brata nie jest odosobniony.
Jeśli chodzi o możliwość obecności przerzutów do innych narządów tak na prawdę nie możemy nic w tej chwili powiedzieć. Zaplanowana tomografia komputerowa wyjaśni tę kwestię. Natomiast cały czas mamy nadzieję, że tak na prawdę proces nowotworowy zatrzymał się na węzłach chłonnych przestrzeni zaotrzewnowej i tego się teraz trzymajmy. Dojeżdżanie na chemioterapię nie powinno stanowić problemu. Nie ma chyba na tym forum osoby, która by nie wierzyła w pomyślny przebieg leczenia.

Pozdrawiam
Image
Image
Awatar użytkownika
troll
Ekspert
 
Posty: 3985
Rejestracja: 21 Gru 2010, 16:36

Re: Rak u brata

Postprzez daniel » 25 Lut 2011, 21:19

Dziekuje za pomoc i za liczne odpowiedzi, prosze też o wyrozumiałość, ale poprastu nie wyobrażam sobie śmierci brata... mama już powiedziała że jeśli coś się stanie to ona się powiesi... dlatego tak mi ciężko. Głupio mi to pisać, ale mógł bym prosić o usunięcie tego watku na forum zaraz po tym jak doktor mi odpisze- prosze odpisać na priv. Prosze o usunięcie ponieważ boję się że brat tu wejdzie i bedzie sie stresowal swoim stanem, wole zeby mniej wiedzial bo wtedy jest spokojniejszy i lepiej to znosi.
daniel
 
Posty: 111
Rejestracja: 19 Lut 2011, 20:35

Re: Rak u brata

Postprzez Maja25 » 25 Lut 2011, 23:43

Sam wyraz chemia budzi lęk i odrazę. Przeszliśmy 6 cykli po 5 dni każdy Codziennie ogółem faszerowania w szpitalu 30 dni. I wiesz co na palcach mogę policzyć gorsze dni w jego samopoczuciu a ludzie straszyli mnie, że że będzie żle to znosił. Za cenę zdrowia wszystko można przetrzymać. I po co się zaraz wieszać:) Nasz kolega przeszedł 19 cykli i a teraz jest zdrów jak ryba. Brat jest młody ma silny organizm. Zwycięży to!!!!Pozdrawiam
Maja25
 
Posty: 19
Rejestracja: 13 Sty 2011, 10:21

PoprzedniaNastępna

Wróć do Metody terapeutyczne / dyskusja przypadków

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 4 gości