przez alli » 10 Maj 2011, 14:00
Witam,
Konsultowałam te "omamy" brata z anestezjologiem. I potwierdził, że to najprawdopodobniej efekt odstawienia, że morfiny nie odstawia się ot tak, tylko poprzez zmniejszenie dawki. Nie wiem tylko jak to miałoby dalej wyglądać, bo brat brał plaster z najmniejszą dawką (transtec 35), więc jak to zmniejszyć? Trzeba będzie przejść na doustne opioidy? Bo przecież już dożylnie nic nie dostanie.
Jutro brat wychodzi ze szpitala. Lekarz prowadzący powiedział, że na ból nie będzie leżał w szpitalu. Trzeba brać leki przeciwbólowe, a ból powinien się stopniowo zmniejszać. Mam nadzieję, że brat w poradni leczenia bólu zostanie jakoś ustawiony dopóki tan ból nie minie albo stanie się możliwym do zniesienia. Mój brat dziś emocjonalnie lepiej. Zdecydowanie lepiej. Tylko ten ból, który dalej "łapie" chyba go przeraża. Dalsza konsultacja onkologiczna będzie 3 czerwca (wtedy już powinny być wszystkie wyniki-histopatologia, scyntygrafia, no i wtedy zbadamy markery), wtedy będzie decyzja co dalej.
W tej chwili bratu najbardziej dokucza ból nogi (górna część uda, tuż pod pachwiną i zewnętrzna część uda). Pytałam czy ten ból jest jakby bólem kości udowej czy mięśni, to brat bardziej to drugie obstawia. Więc wciąż mam nadzieję, że to jeszcze po operacji (może jakieś wiązadła, ścięgna itd.). Muszę w to wierzyć, A może tu dochodzi jakaś "przeczulica"? Bo wczoraj, jak do niego dojechałam poźnym wieczorem do szpitala, to bolało go wszystko (także plecy, pośladki itd).Pozdrawiam i dziękuję wszystkim, którzy nas wspierają dobrym słowem i którzy sami borykają się z tą chorobą! To prawda, że wytrwałość jest tu niezbędna!Wiem, że jestem męcząca z tym pisaniem o tym cierpieniu brata, ale sama niezbyt sobie z tym radzę.