Witajcie Kochani!!
Update od ostatniego razu:
Ból "korzonkowy" ustąpił - chwała Bogu!!! Mój Brat baaardzo ciężko znosi chemię - ok dwa dni od ostatniej porcji rzyyyga że hej i przez to ostatnio był bardzo odwodniony - p Dr Skoneczna powiedziała, że to niebezpieczne, że konieczne są kroplówki w takiej sytuacji, ze przez to odwodnienie m.in. tak źle się czuje - także my na pewno przy następnym kursie będziemy korzystać z kroplówek a wszystkim "zainteresowanym" polecam pamiętać o tym, że przy znacznych wymiotach kroplówki to absolutne "must be"!! Jak powiedziała moja przyjaciółka lekarz - nerki wysiądą i nici z leczenia, także dla nas (i ew innych) nauka, że nie można dopuścić do takiej sytuacji.
Poza tym, to mój Brat miał we wtorek założony port. Nie było zbyt lekko bo żyły się pochowały plus nie można było przez mięśnie znaleźć żył i summa summarum zabieg trwał ponad 3 godz!!! Ale mam nadzieję, że przyniesie korzyści...
Przy okazji nawadniania mam pytanie - mój Brat po chemii jest tak osłabiony, że wyprawa do pobliskiego szpitala na kroplówkę to dla niego jako wspinaczka na Mont Everest... chcielibyśmy w związki z tym zamówić prywatnie pielęgniarkę, która w domu poda kroplówkę - czy ktoś może ma doświadczenie w tej kwestii? Może coś doradzić, gdzie, do kogo, za ile itd....?
Będę baaaardzo wdzięczna za wszelkie info!!!
pozdrawiam
Nut

