romi napisał(a):Z tym USG Twojego męża to nie jest do końca tak źle, bo praktykuje się taki sposób, że pomiędzy TK wykonuje się USG dla upewnienia się, że nic się nie dzieje, szczególnie że markery są w porządku. To takie dmuchanie na zimne, także nie powinnaś mieć tego za złe pani doktor.
Jakby mi pani dr w ten sposób odpowiedziała to ja rozumiem, ale ona wyjechała mi z tekstem, "że badanie USG jest tańsze niż badanie TK" i że "na badanie USG jest trudniej się dostać niż na badanie TK". I zrozumiałam, że ona chciała zlecić wykonanie badania USG jamy brzusznej w zamian za TK jamy brzusznej (w wytycznych pisało USG lub TK). Mówiła, że w przypadku stabilizacji (bo markery cały czas są w normie

) to nie ma potrzeby robienia TK, że wystarczy USG.
Z tymi młodymi lekarzami ciężko się rozmawia (pech chciał, że nie dostałam numerka do innego lekarza), w ogóle nie ma rozmowy.
romi napisał(a):Dodatkowo można kontrolować stan zdrowego jądra przy pomocy badania nieinwazyjnego, choć można również robić TK jądra, ale jest to narażanie bądź co bądź delikatnego organu na sporą dawkę promieniowania.
Zgadzam się

dlatego zapytałam, czy nie wskazane byłoby teraz zrobić badanie usg jąder i pani dr stwierdziła, że tak i dała dodatkowe skierowanie na usg (bo są dwa). Przynajmniej tutaj doszłam do porozumienia.
I przyznam się szczerze, że z tej wizyty wyszłam strasznie skołowana.
Jednak zobaczymy po tych badaniach USG co się wydarzy, bo i tak wizyta konieczna, gdyż oni opisy wpisują do karty.
Ten dzień był bardzo wyczerpujący
Pozdrawiam cieplutko i życzę kolorowych snów.