Bardzo wam dziękuję za wsparcie. Wytrwała i cierpliwa muszę być, bo kto jeśli nie ja się tym zajmie
Ciekawi mnie jeszcze jedna rzecz...Założenie jest takie, że będą 3 kursy Tip. Rozumiem, że po nich będzie tomografia, oznaczenie markerów (które w przypadku mojego brata nie są duże, właściwie tylko LDH jeszcze trochę przekraczało normę (jakies 1,5 raza). Jeśli w tomografii będzie czysto (ale czy można tego oczekiwać w związku z wynikiem badania histopatologicznego- że to co zostało wycięte, to "fragment rozpadającego się guza"), to na tym koniec leczenia, no oczywiście częste badania kontrolne i obserwacja? Wiem, że brat jest w dobrych rękach i leczenie jest jak najlepsze. Nigdy nie obawiałam się samego leczenia, lęk spowodowany był niepewnością, czy w tym przypadku leczenie okaże się skuteczne (bo to akurat zależy od organizmu chorego, od jego woli walki, od charakteru guza, a nie od lekarza, który zrobi wszystko, by doprowadzić do wyleczenia pacjenta.
A synek- też musi być zdrowy!!!! Nie wygląda na chorego, w ogóle, tylko...te wyniki...Pozdrawiam i wszystkim chorym życzę bardzo szybkiego powrotu do zdrowia.

