Witam.
Niestety męża do dentysty zaciągnąć mi się nie udało, uparty jak osioł.
Dzisiaj pierwszy dzień jak wrócił do pracy po półrocznym zwolnieniu
Chciałam jeszcze poruszyć temat posiadania dzieci po przebytej chemioterapii.
Z mężem mamy jeszcze małe nadzieję na to, że jednak uda nam się zostać szczęśliwymi rodzicami
Zalecane jest by o dziecko starać się po dwóch latach po skończonym kursie chemioterapii. Niestety w tej sytuacji czas gra na naszą niekorzyść. Przy dobrych wiatrach w wieku 35 lat zostałabym mamą

, co niestety taki wiek nie jest wskazany na posiadanie pierwszego dziecka. Przeraża mnie fakt, że leczenie bezpłodności w moim mieście jest maszynką do zarabiania pieniędzy (takie chodzą pogłoski na forach internetowych) i brak andrologów na NFZ. Do tego dochodzą obawy co do obciążenia genetycznego dziecka zachorowalnością na raka (mój tata miał raka płuc).
Nie chciałabym niepotrzebnie narażać bobasa na różnorakie powikłania. Wiadomo jak każda matka chciałbym urodzić zdrowe dziecko

Większość forumowiczów dużo młodsza od mojego męża, więc nic nie znalazłam na ten temat.
W związku z powyższym nasuwają mi się pytania. Czy te dwa lata od ukończenia kursu chemii jest sztywną granica na staranie się o bobasa?, Czy są wyjątki?, I jakie skutki mogły by być jeśli (teoretycznie) po roku zaczęli byśmy się starać o maleństwo?
Pozdrawiam.