Witam,
Będę się trochę czepiać, przepraszam.
Co to znaczy "2-4 kursy, a najprawdopodobniej wystarczą 2-3"?
A dlaczego nie np. 1-7?
Czy wszystkie 3 markery w końcu spadły do normy, czy nie spadły?
Jeżeli należą Ci się na przykład 2 kursy, to otrzymując 4 dostajesz 2x za dużo chemioterapii! Mówimy o nowotoworze dobrze rokującym i wyleczalnym, więc kwestia późnych powikłań jest istotna.
Jaki ustalono Ci w końcu stopień zaawansowania? - to jest kluczowa sprawa.
Dziś konsultowałem w gab. 106 chorego, który mając NIENASIENIAKA został w I linii NAPROMIENIONY na okolicę okołoaortalną, ponieważ jedną ze składowych był nasieniak. Teraz jest po kilku liniach leczenia i stawiam dużą wódkę temu, kto będzie mądry, co z tym fantem dalej zrobić.
Nie piszę tego absolutnie po to, żeby Cię w żaden sposób straszyć, tylko po to, żeby podkreślić, że w nowotworach jąder dobra kwalifikacja do leczenia I linii i prawidłowe przeprowadzenie tego leczenia to absolutnie najważniejsze czynniki!!! Szansa na wyleczenie II linią jest mniejsza, a tym bardzej kolejnymi.
Nadmiar leczenia też nie jest rozwiązaniem - nie mówimy o witaminie C, tylko o chemioterapii.
Pozdrawiam serdecznie,
Figaro.

