Witam po przerwie!
Ostatni wpis wykonałem 10.09, mamy 31.10 czas zatem czas uzupełnić historię mojej choroby i leczenia, zwłaszcza że jestem na jego szczęśliwym mam nadzieję finiszu. Nie chciałem wpisywać tu jakichś pojedynczych danych i informacji w trakcie, wolałem wrócić z tzw. "konkretem"
26.07 - diagnoza USG guza jądra
29.07 - usunięcie jądra, markery oznaczone przed operacją
bHCG - 279
AFP - 3,3
LDH - 251
1,5 tyg. po operacji oznaczone dwa markery
bHCG 11 (przy normie max 5)
AFP 1,43 (przy normie max 5)
Tomograf kl.piers., jamy brzusznej i miednicy małej - brak zmian nowotworowych
Wyniki badania histopatologicznego: Seminoma (>95%) et Choriocarcinoma (<5%) utkania guza, nowotwór nacieka osłonkę białawą jądra ale jej nie przekracza, ogniskowo grupy komórek nowotworowych stwierdzono w świetle naczyń krwionośnych. Najądrze, powrózek nasienny wolne od utkania
pT2NxMx
a więc klinicznie to stopień IB
30.08 - wykonałem dodatkowe USG sutka lewego, w związku z jego nieznacznym powiększeniem jeszcze przed operacją usunięcia jądra i drobną bolesnością (wpływ podwyższonego bHCG): zmian ogniskowych litych ani torbielowatych nie stwierdza się. Grubość tkanki gruczołowej w okolicy zabrodawkowej 15mm. W sutku prawym grubość tkanki gruczołowej 7mm. Nie stwierdza się patologicznych węzłów chłonnych w obrębie dołów pachwowych. Widoczne pojedyncze węzły chłonne o prawidłowej strukturze.
31.08 - Propozycja leczenia uzupełniającego przez Komisję Onkologiczną w ZCO Szczecin - 2 cykle Chemioterapii BEP
17.09 - rozpoczęcie BEP - Cykl 1
markery na wejściu:
bHCG 4,23
LDH 258
AFP 2,93
24.09 - Bleomycyna II
01.10 - Bleomycyna III
08.10 stawiam się na Cykl II BEP; ze względu na zbyt niski poziom neutrofili (-filów?) do poziomu 0,6 jednostki (przy normie min >2,5, a minimalnej do podania chemii 1,5) otrzymuję antybiotyk sterydowy (nie wiem jaki i co za nazwa - przepraszam

i termin chemioterapii zostaje przesunięty na 18.10
18.10 - rozpoczęcie chemioterapii BEP - Cykl II
markery na wejściu
bHCG - < 0,100
AFP 3,11
26.10 - Bleomycyna II
Planowo w piątek jadę na Bleomycynę III i mam nadzieję, iż będzie to ostatnia w moim życiu dawka jakiegokolwiek leku nowotworowego. Na tym moje leczenie uzupełniace się kończy i przechodzę pod intensywną obserwację i kontrolę. Nie wiem jeszcze jak ma to wyglądać, w piątek podczas rozmowy z moim lekarzem w ZCO w Szczecinie będę się tego dowiadywał.
Prośba w tym miejscu o Waszą analizę lub jakieś wnioski z powyższych danych historii mojej choroby. Wg lekarza prowadzącego na tych dwóch cyklach leczenie uzupełniające powinno zostać zakończone, nie ma podstaw do podawania trzeciego.
Kilka na koniec jeszcze moich spostrzezen których w trakcie leczenia pojawiło się dużo.
ZCO Szczecin - szczerze powiem, nie wiem z czego wzięły się złe opinie, w moim odczuciu jest tam zupełnie OK. Warunki - zważywszy że budynek oddany do uzytku 31.07 - światowo - europejskie (poza jedzeniem - tu tzw.standard NFZ). Obsługa pielęgniarska i lekarska na oddziale życzliwa i troskliwa. Pomimo szerokiej (naprawdę codziennej szerokiej fali osób - klientów ośrodka - ani razu nie miałem poczucia braku zainteresowania. Powiem więcej - lekarze - nawet Ci nieprowadzący, a jedynie pełniący np.dyżur - są zorientowani w chorobie osób przebywających na oddziale. Sam oddział no to ekstraklasa... pokoje 2 i jedno osobowe, automatyczne sterowane z pilota łóżka, łazienka w każdym pokoju i korzysta z niej max 3 pacjentów (wspólna dla pokoju jedno i dwuosobowego). Kilkuset metrów kwardatowych tarasu z pięknym widokiem na zalew i Odrę - psychicznie wszystkie te aspekty pomagają - przynajmniej mnie bardzo pomogły (w pamięci żywo miałem tę poniemiecką kostnicę na pomorzanach, gdzie byłem operowany) -- Jednym słowem: dla mnie ekstraklasa i nie mam naprawdę absolutnie jakichkolwiek powodów no narzekania.
Moje skutki uboczne chemioterapii.
Rzyganie - w trakcie całej chemii skorzystałem z tego przysługującego mi prawa 4 razy! wg lekarki jestem twardy że się nie dałem

Łysienie - tydzień przed drugą chemią zauważyłem że przestał mi rosnąć zarost i włosy na głowie (zgoliłem je do zera - prawie zera, nie poprawiałem wtedy jeszcze maszynką do golenia na gładź. Dzień później już poleciałem jak zaczęły lecieć z głowy podczas wycierania ręcznikiem

zarostu nie mam obecnie, aczkolwiek już dziś zauważyłem że punktowo zaczął kiełkować - także generalnie nie jest źle

Waga - nie spadła o gram
Apetyt - jem wszystko, miałem kilka dni w których wolałem to czy tamto. Podczas chemii i zaraz po niej czułem że mam węch wyostrzony jak pies tropiący - dosłownie jakbym mógł zapachy ściągać z odległości kilku metrów - dziwne wrażenie
Potworny ból głowy od trzeciego dnia podczas pierwszej chemii - ze względu na ilość podawanych kroplówek i wielkie ciśnienie krwii w układzie - to był mój najgorszy skutek w szpitalu
Pozostałe: drobnostki w postaci np.dwugodzinnego bólu żołądka już po chemii w domu, ustąpił jak zażyłem kultury bakterii na rozruch wyjałowionego żołądka, przeszło po chwili jak ręką odjął. Z innych to np.odrętwiały język i zaczerwienione delikatnie dziąsło (wiem już że to kwestia bleomycyny i jakichs owrzodzonek w jamie ustnej) tu z pomocą przychodzi płyn do płukania Corsodyl - przechodzi idealnie!
Czkawka i zgaga - zdarzyło się przy drugiej chemii, że miałem ją przez trzy dni.Podawano mi jakieś kropelki na żołądek, a w domu Ranigast na szybkie działanie i Controloc Control profilaktycznie na rozruch układu i osłonowo.
Najgorzej wydaje mi się toleruję właśnie tę Bleomycynę: w dniu podania i dzien po przyjęciu: zimne dreszcze, gorączka, pot - objawy jak przy ostrej grypie, problem przez to z zaśnięciem, itp. ale pomaga Pyralgina. Dodatkowo uczucie bardzo silnego fizycznego przemęczenia, zmęczone oczy - coś jakbym miesiąc bez przerwy przy rozładunku węgla pracował. Generalnie po bleomycynie staram się tylko odpoczywać i nie robić nic

Tak to wygląda, generlanie nie było się czego specjalnie bać, choć najprzyjemniejsze wcale nie jest.
Proszę jeśli ktoś ma jakieś uwagi bądź wnioski o wpisanie. Prosba też o rzeczową ocenę medyczną przedstawionych na początku danych leczenia.
Pozdrawiam!