Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Chirurgiczne oraz zachowawcze metody terapii raka jądra. Nowoczesne schematy chemioterapeutyczne, radioterapia oraz leczenie wspomagające.

To forum jest miejscem na indywidualne tematy dotyczące choroby poszczególnych chorych. Tutaj możesz umieścić temat odnoszący się do Twojej/bliskiej Ci osoby choroby aby przedyskutować prawidłowość leczenia, uzyskać informacje, porady, odpowiedzi na nurtujące pytania.

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez troll » 15 Kwi 2011, 23:50

Witam,

Naturalnie chodzi o regresję / remisję, choćby częściową :) Operacja ratująca to generalnie taki rodzaj zabiegu, gdzie w przypadku izolowanego przerzutu mimo progresji następującej w czasie leczenia systemowego - chemioterapii (objawiającej się na przykład wzrostem markerów) operujemy ten przerzut licząc na to, że nigdzie indziej nie ma już ognisk przerzutowych - wtedy z dużą nadzieją na wyleczenie.
Powszechnie stosuje się zarówno deksametazon jak i mesnę w programie TIP, więc spokojnie. Odnośnie VeIP - jest to starszy historycznie program, powszechnie stosowany w latach 90 XX i na początku XXI wieku. Wykazano nieznaczną przewagę programu z paklitakselem - TIP (a na pewno nie jest on gorszy od VeIP), dlatego osobiście proponuję właśnie taki schemat. W razie potrzeby służę badaniami klinicznymi :)

Pozdrawiam
Image
Image
Awatar użytkownika
troll
Ekspert
 
Posty: 3985
Rejestracja: 21 Gru 2010, 16:36

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez alli » 16 Kwi 2011, 00:54

Witam,
Troll, dziękuję za odpowiedź. Pytałam o różnicę w leczeniu programem TIP i VeIP, ponieważ natknęłam się kiedyś na post, w którym ktoś pisał o leczeniu VeIP w II linii, jeśli w COI proponowaliby takie leczenie to mam pytać czemu nie TIP?? Nie chcę wyjść na przemądrzałą, która naczytała się w internecie i próbuje pouczać lekarzy, a tak mogłoby to być odebrane. Bo rozumiem, że radioterapia nie wchodzi w rachubę ze względu na podwyższone AFP, a tym samym utkanie nienasieniaka, więc takiej propozycji nie bedzie, czy się mylę? W każdym bądź razie wierzę w to, że operacja ratująca nie będzie potrzebna, że organizm brata właściwie odpowie na leczenie odpowiednim programem, no i pozostanie resekcja tych "martwych"już węzłów. Jeszcze jedno pytanie (przepraszam za tyle pytań!)- czy te leki stosowane w chemioterapii działają tez przeciwbólowo?A jeśli nie, to czy podają jakieś leki przeciwbólowe, które nie będą zmniejszały skuteczności chemioterapii? Bo ja nie wyobrażam sobie, żeby mój brat mógł wytrzymać ten ból pachwiny, uda i dolnej części kręgosłupa bez "wspomagaczy". On ledwo mógł znieść badanie TC, kiedy musiał leżeć przez pół godziny na wznak. Jak już wspominałam obecnie (od miesiąca regularnie) jest na tramalu, a i tak go boli, chodzi pochylony na bok, jakby miał już jakieś przykurcze...On liczy, że ból odejdzie wraz z pierwszym podaniem chemii (tak było przy pierwszym leczeniu, ponad 3 lata temu), ja też mam taką nadzieję. I jeszcze jedno mnie trapi. Czy przy wznowie raka jądra też się ustala grupę rokowniczą na podstawie obrazu tomografii (czyli obecności zmian meta) i wartości markerów, czy z racji tego że to wznowa od razu jest zła grupa rokownicza, albo ta sama która była przy pierwotnej chorobie? (Przy pierwszym rzucie leczenia brat był w złej grupie rokowniczej). Pozdrawiam i dziękuję.
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez troll » 17 Kwi 2011, 13:22

Witaj Alli,

Jasne, zapytaj czemu nie TIP, program nowocześniejszy a o co najmniej takiej samej skuteczności jak VeIP. Pytać zawsze możesz, ważne by zrobić to jakby to określić... z pokorą. Lekarz ma to wytłumaczyć Tobie a nie Ty jemu, pytać możesz ZAWSZE! W przypadku wznowy niezależnie czy jest to nasieniak czy nienasieniak postępowaniem z wyboru musi być chemioterapia II linii (jeśli nie było programu BEP to należy zacząć od BEP). Radioterapia w tym przypadku jest niezalecana - po pierwsze jest to tak jak wspomniałaś nienasieniak a po drugie mamy skuteczniejsze opcje na wypadek taki jak ten. Również liczymy na to, że leczenie będzie skuteczne.
Natomiast co do leczenia przeciwbólowego, cytostatyki (chemioterapeutyki) nie mają działania przeciwbólowego natomiast można odnieść czasami takie wrażenie. Zmniejszenie masy guza w następstwie chemioterapii może bardzo szybko przynieść ulgę - zmniejszenie nacisku na nerw. Poza tym naturalnie można stosować leczenie przeciwbólowe w czasie chemioterapii - albo kontynuacja tramadolu albo proponuję lekki system transdermalny. Do ustalenia po konsultacji z onkologiem.
Generalnie przy leczeniu wznów obowiązuje zasada, że rokowanie niestety jest niepewne. Leczenie wznowy bowiem to tak na prawdę wielka niewiadoma - czy guz nabył chemiooporność, jak odpowie na leczenie, jak organizm przejdzie leczenie itd. Staram się nie owijać w bawełnę bo wiem, że takie informacje są dla Ciebie istotne. Natomiast wiele chorych w takich sytuacjach udaje się wyleczyć i to powinna być dla Was mobilizacja! Dobrze w takim przypadku dokonać restaging i badania obrazowe aby móc monitorować skuteczność leczenia.

Pozdrawiam
Image
Image
Awatar użytkownika
troll
Ekspert
 
Posty: 3985
Rejestracja: 21 Gru 2010, 16:36

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez alli » 17 Kwi 2011, 14:03

Witam,
Dziękuję Trollu za porady. Na pewno będę tu zaglądać na bieżąco konsultując stosowane leczenie i jego skuteczność. Jutro brat będzie w COI i miejmy nadzieję, że leczenie zacznie się od jutra. Chciałam sprostować- mój brat miał nienasieniaka, a co do tej radioterapii- że ona nie wchodzi tu w rachubę, odpisałeś że nie ma tu podstaw ze względu na to, że to nasieniak. Czyli to przypadkowe "przejęzyczenie"? Jestem laikiem w tych sprawach, wiem tylko tyle ile uda mi się wyczytać, dowiedzieć tu, od Was, którzy posiadacie w tej kwestii ogromną wiedzę. Jutro planuję wypożyczyć sobie od brata dokumenty dotyczące jego choroby, zeskanuję i w razie potrzeby będę prosić o pomoc. Czy opisy TK w przypadku leczenia pierwotnej choroby też mogą mieć znaczenie? Czy tylko te dotyczące obecnej wznowy? Boję się, ale muszę pomóc bratu, muszę go wspierać, mobilizować do walki, przecież musi walczyć, dla siebie, dla rodziny, dla trójki dzieci... Jeśli przestanie odczuwać ten okropny (w co ja osobiście bardzo wierzę) będzie już tylko lepiej. Tak jak napisałeś, mimo niepewnych rokowań trzeba się trzymać tego, że wciąż są duże szanse na wyleczenie!
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez troll » 17 Kwi 2011, 14:08

Witam,

Przejęzyczenie, już poprawione. Myślałem nienasieniak napisałem nasieniak. Cała reszta oczywiście się zgadza. Wszystkie wyniki są bardzo istotne.

Pozdrawiam
Image
Image
Awatar użytkownika
troll
Ekspert
 
Posty: 3985
Rejestracja: 21 Gru 2010, 16:36

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez alli » 17 Kwi 2011, 14:14

Dzięki zatem, jutro będę wiedziała coś więcej, przynajmniej wartości markerów. Pozdrawiam serdecznie.
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez arek » 17 Kwi 2011, 20:16

Trzymaj się Alli,
Trzymamy kciuki za powodzenie leczenia!! :)
ca embryonale (pT1N0M0) >> rok obserwacji >> 4 BEP - 4 WSK Wroc. >> RPLND - MAGODENT
Awatar użytkownika
arek
 
Posty: 649
Rejestracja: 21 Gru 2010, 21:26

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez alli » 17 Kwi 2011, 21:57

Dzięki Arku! Wierzę, że będzie dobrze. Nie umiem sobie wyobrazić innej sytuacji. Martwi mnie jednak pewna sprawa...Skoro badania obrazowe są takie ważne choćby przy kontrolowaniu skuteczności leczenia, a u mojego brata w opisie tomografii komputerowej brak uwidocznionych węzłów, zostały one "zauważone" tylko podczas rezonansu magnetycznego kręgosłupa, to jak będzie kontrolowana skuteczność tej chemioterapii II linii? (poza kontrolą poziomu markerów)? Zwykle wykonuje się tomografię i porównuje z poprzednim wynikiem, żeby stwierdzić czy węzły się zmniejszyły, czy zwiększyły, czy może pozostały bez zmian. Już nawet zaczęłam wątpić w kompetencje radiologa, który dokonywał opisu (nie był to radiolog z COI, tylko ze szpitala w małym mieście, w którym mieszka mój brat). Ale przecież ma ten zapis na płycie CD, wiec w razie wątpliwości mogą w Centrum przejrzeć to jeszcze raz. W każdym bądź razie dziękuję Wam za wsparcie.Pozdrawiam wszystkich walczących z tą chorobą!
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez troll » 18 Kwi 2011, 09:09

Witam,

Bardzo istotne jest, by lekarz radiolog z COI przejrzał jeszcze raz płytkę. Może być konieczne wykonanie ponownie TK raz jeszcze. Czekamy na informacje z COI, pewnie brat jest już w Klinice.

Pozdrawiam
Image
Image
Awatar użytkownika
troll
Ekspert
 
Posty: 3985
Rejestracja: 21 Gru 2010, 16:36

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez alli » 18 Kwi 2011, 18:04

Witam,
Nadal nic nie wiemy:(Brat został odesłany do domu, Lekarz z COI widząc opis badania TK oraz widząc wartości markerów (nie urosły od stycznia), stwierdził, że nie ma podstaw w tej chwili do leczenia chemicznego. Wynik AFP poprzednio wynosił 7,37 ng/ml (norma jest do 5,1), ale onkolog stwierdził, że jest ok (chyba wie, co mówi?). W środę ma być konsultacja różnych lekarzy i w czwartek brat ma zadzwonić z zapytaniem, co zdecydowali.
Tomografia komputerowa spiralna jamy brzusznej z kontrastem z dnia 13.04.2011:
Badanie TK JB+M wykonane dwufazowo uwidoczniło stan po limfadenektomii zaotrzewnowej; poza tym prawidłowy obraz wątroby, trzustki, śledziony, pęcherzyka żółciowego, obu nerek i nadnerczy, dużych naczyń krwionośnych oraz narządów miednicy. Powiększonych węzłów chłonnych nie uwidoczniono.
Badanie TK KLP
Wykonane dwufazowo uwidoczniło obszar zwłóknień w płacie górnym płuca lewego oraz stan po limfadenektomii zaotrzewnowej. Poza tym narządy kl. piersiowej oraz objęte zakresem badania struktury nadbrzusza przedstawiają się bez uchwytnych zmian. Powiększonych węzłów chłonnych nie uwidoczniono.
I jeszcze rezonans:
Badanie MR kręgosłupa lędźwiowego wykonane w sekwencjach FSE,frFSE, w obrazach T1 i T2- zależnych uwidczniło zmiany dehydratacyjne krążka międzykręgowego L5-S1 z towarzyszącym obniżeniem jego wysokości. Przepuklina krążka międzykręgowego L5-S1 w postaci ekstruzji pośrodkowej powodującej ucisk nerwów rdzeniowych S1. W przestrzeni okołoaortalnej po stronie lewej widoczny pakiet węzłów chłonnych na poziomie trzonu kręgu L2 o wymiarach 3,5x1,9x2,4. Zmiany wytwórcze na przednich i tylnych krawędziach trzonów kręgów L4,L5.
No i co to wszystko oznacza? czy można sie dalej łudzić, że to jednak problemy z zakresu neurologii? Chciałabym się cieszyc, ale jakoś nie mam odwagi. A mój brat spytał mnie dziś- to mam w końcu tego raka, czy nie? Odpowiedziałam mu że skoro wyniki są ok to trzeba być dobrej myśli. Tylko jak tu być dobrej myśli, kiedy towarzyszy taki ból, że nie można spać, jeść, siedzieć...Jak mu pomóc? Lekarz wziął od brata płytę z tymi prześwietleniami, wziął kliszę z rezonansu, może nie będzie sie to rozpoznawanie przeciągało w nieskończoność. W każdym bądź razie neurolog twierdził, że taka przepuklina nie powinna powodować aż tak silnych bóli.(one nasilaja się zwłaszcza w nocy, ale w dzien też ból nie odpuszcza).
A jeszcze takie pytanie. Czy te dokumenty z COI (wyniki badań itd.) można stamtąd odebrać? Bo jak się okazało pani doktor podczas ostatniej wizyty wzięła od brata i kopie i oryginały części dokumentów i teraz brat części nie posiada (wszystko miał w teczce)
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

PoprzedniaNastępna

Wróć do Metody terapeutyczne / dyskusja przypadków

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 5 gości