Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Chirurgiczne oraz zachowawcze metody terapii raka jądra. Nowoczesne schematy chemioterapeutyczne, radioterapia oraz leczenie wspomagające.

To forum jest miejscem na indywidualne tematy dotyczące choroby poszczególnych chorych. Tutaj możesz umieścić temat odnoszący się do Twojej/bliskiej Ci osoby choroby aby przedyskutować prawidłowość leczenia, uzyskać informacje, porady, odpowiedzi na nurtujące pytania.

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez alli » 30 Kwi 2011, 22:09

Witaj Danielu,
W piątek brat ma operację w Magodencie. Będzie dobrze. Wiem, że Twój brat przejmuje się tymi maturami, ale teraz najważniejszy jest szybki powrót do zdrowia. A co do tego, jak postrzegają ludzie Twojego brata...Ludziom jednak nowotwór kojarzy się z czymś najgorszym, a człowiek po chemii wygląda specyficznie, dlatego każdy właściwie domysla się, że stan jest poważny. Zobaczysz, wszystko się ułoży. Dla mnie pocieszeniem jest fakt, że jest to nowotwór, który choc złośliwy daje duże szanse całkowitego wyleczenia. Mój brat ma bliżej do Warszawy-130km, ale on strasznie cierpi (bóle kręgosłupa i przepukliny), dlatego w trakcie drogi może być ciężko!Bądźmy jednak dobrej myśli. Nadzieja nie powinna nigdy zamierać.
Ostatnio edytowany przez alli, 30 Kwi 2011, 22:22, edytowano w sumie 1 raz
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez daniel » 30 Kwi 2011, 22:13

Czytam na bieżąco waszą historię i wierzę że wszystko wam się ułoży.
Pozdrawiam
daniel
 
Posty: 111
Rejestracja: 19 Lut 2011, 20:35

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez alli » 30 Kwi 2011, 22:31

Dzięki Danielu, ja również trzymam kciuki za Was. I też śledzę Twój wątek. W ogóle lepiej się czuję widząc, że inni też zadają pytania, tez mają tyle wątpliwości...Bo czasem mi wstyd o coś pytać, albo pisać o moim strachu i cierpieniu brata. Ale na tym forum znajduję wsparcie. To jest bardzo ważne i potrzebne. Pozdrawiam
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez alli » 01 Maj 2011, 20:49

Witam,
Trollu, pozwolę sobie zadać kolejne pytanie...Czy w przypadku opisywanych przeze mnie dolegliwości bólowych brata (dziś znów był na pogotowiu-dostał dożylnie coś wzmacniającego+przeciwbólowego, oprócz plastra transtecu, który znów ma od 2 dni), gdzie niestety wielu już lekarzy wypowiadało się, że nie może to być związane z ta przepukliną, tylko z nowotworem, byłoby podstawne powtórzenie badania rezonansu magnetycznego całego kręgosłupa?(pod kątem sprawdzenia ewentualnego przerzutu do kości)Pytam, bo w Magodencie też jest rezonans, jeśli nie będzie można tak szybko zrobić tego badania (tak szybko,tzn w trakcie pobytu brata na oddziale, będzie od 05.05.11), to zapłacę za to jego badanie. Byle tylko jakoś pomóc zdiagnozować te problemy, a właściwie wykluczyć te przerzuty. Bo co do scyntygrafii, też myślę przyspieszyć to badanie (wstępny termin na 24.05), nie wiem tylko czy brat będzie miał siły (ostatnio prosił mnie, żeby juz poczekac do tej operacji, nie wozić go już po badaniach)Zamieszałam, więc zapytam tak konkretniej- wystarczy scyntygrafia, czy byłoby lepiej gdyby oprócz niej powtórzyć rezonans magnetyczny? Przepraszam za chaotyczne myślenie i pisanie, ale boję się. Bardzo się boję o mojego brata! Przeraża mnie to co czytam- że trudny do zniesienia ból w przypadku przerzutu do kości pojawia się zwykle w bardzo zaawansowanym stadium choroby. I jeszcze na koniec- czy badanie histopatologiczne wyciętych węzłów można jakoś przyspieszyć (jakiego rzędu to byłby koszt), Dziękuję z góry.
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez troll » 02 Maj 2011, 13:08

Witam serdecznie,

Moim zdaniem badaniem bardziej przydatnym do oceny ewentualnych zmian w kręgosłupie będzie badanie scyntygraficzne. Rezonans dopiero w przypadku obrazowania jakichś niepokojących zmian w scyntygrafii. Osobiście sądzę, że bóle zmniejszą się (ewentualnie przejdą całkowicie) po RPLND.
Czas badania histopatologicznego zwykle nie jest podyktowany podejściem "nie chce mi się, zrobię później" ale procesem technologicznym, który obejmuje przygotowanie materiału, podstawowe barwienia celem różnicowania komórek oraz bardzo często dodatkowe barwienia immunohistochemiczne, które służą potwierdzeniu diagnozy. Stąd taki a nie inny czas. Natomiast w czasie zabiegu może istnieć wykonanie badania "intra" czyli pobieżnej oceny mikroskopowej już w czasie zabiegu. Natomiast ja nie widzę uzasadnienia do wykonania takiego badania. Dlaczego chcesz przyspieszać badanie histopatologiczne? Jeśli działoby się coś złego, ewentualne leczenie systemowe może zostać włączone dopiero po upływie 2-4 tygodni od zabiegu. Spokojnie Alli :)

Pozdrawiam
Image
Image
Awatar użytkownika
troll
Ekspert
 
Posty: 3985
Rejestracja: 21 Gru 2010, 16:36

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez alli » 02 Maj 2011, 14:10

Witam,

Trollu, wielkie dzięki za to co mi piszesz. Wiem, że powinnam zachować spokój. Ja tak pytam o to zapobiegawczo (co mogę zrobić jeszcze na wypadek gdyby po tej operacji ból nie ustępował, choć bardzo modlę się by ustąpił i bardzo chcę wierzyć w to, że tak się stanie) Nie wiedziałam, że ewentualne leczenie chemioterapią możliwe jest dopiero po upływie 2-4tygodni po RPLND. Dlatego pytałam o szybsze badanie histopatologiczne. Ale już rozumiem, że tak się nie da. I wcale nie zakładałam, że to jest kwestia tego-nie chce mi się, zrobię to później, tylko myślałam, że to jest związane z liczbą preparatów do badań i kolejnością ich wykonywania. Ale już wszystko rozumiem. Nie wiem jak Wam się odwdzięczę za pomoc, bezcenną pomoc we wszystkim.
Jeszcze pytanko (proszę nie trać do mnie cierpliwości za to dopytywanie:)
Czy jest możliwa zmiana leczenia, gdyby na dzień przed planowaną RPLND okazało się, że markery wzrosły. Czy wtedy mogłaby paść decyzja o uprzednim leczeniu chemioterapią II linii, dopiero poźniej resekcja zmian przetrwałych? Dziękuję, za pomoc i wyrozumiałość.Chcę jeszcze podkreślić, że absolutnie nie wątpię w kompetencje lekarzy, pod których opiekę skierowałam brata (za Twoją, Trollu pomocą). Pamiętam tylko ogromne rozczarowanie brata, gdy pojechał do COI w Warszawie w wyznaczonym terminie, przekonany że zacznie się leczenie chemią, a tam odesłano go do domu-ze względu na brak podstaw do leczenia systemowego. I wiem, że to nie wynikało ze złej woli lekarzy, potrzebne było dokładniejsze przeanalizowanie tego przypadku przez kilku lekarzy.
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez troll » 03 Maj 2011, 00:41

Witaj,

Jeśli wzrost markerów byłby znaczący to prawdopodobnie należałoby się powstrzymać od operacji i rozpocząć chemioterapię II linii - tak mówią standardy. Natomiast nie byłoby błędem operowanie zmiany w wyznaczonym terminie tylko przy niewielkim wzroście markerów. W takich sytuacjach wybór sposobu postępowania zależy wyłącznie od onkologa klinicznego. Operacja jest zaplanowana - super, leczenie systemowe można wciąż zastosować potem. Natomiast gdyby rozpoczęto chemioterapię i nie odniosłaby ona zamierzonego skutku w postaci unormowania wartości BMN to operacja raczej nie wchodziłaby w grę.

Pozdrawiam
Image
Image
Awatar użytkownika
troll
Ekspert
 
Posty: 3985
Rejestracja: 21 Gru 2010, 16:36

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez alli » 03 Maj 2011, 19:42

Witam,
Dzięki Trollu za wyjaśnienia. Trzymajcie kciuki za mojego brata, dam znać jak poszła operacja (tzn. wierzę, że będą bardzo dobre wieści).
Pozdrawiam
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez troll » 04 Maj 2011, 00:43

Witam,

Będzie dobrze. Trzymamy kciuki!

Pozdrawiam
Image
Image
Awatar użytkownika
troll
Ekspert
 
Posty: 3985
Rejestracja: 21 Gru 2010, 16:36

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez alli » 06 Maj 2011, 19:58

Witajcie,

No i po operacji! Siedziałam na korytarzu z bratową pod blokiem operacyjnym. Byłam spokojna, czułam, że wszystko będzie dobrze. Jak ktoś otwierał te drzwi, to wtedy odczuwałam dziwne drżenia...W końcu wyszedł Pan Doktor, zatrzymał się przy nas i powiedział, że wszystko się udało. Ze był jeden taki spory węzeł (4cm), o innych nie mówił, ale pewnie jeszcze te dwa, które widać było na rezonansie. Jak spytałam, czy możliwe, że to od tego bolały brata tak mocno biodro, pachwina i krzyż z lewej strony, doktor powiedział, że mogło być od tego, bo ten węzeł był cytuję "mocno wklejony". Nie mogliśmy brata dziś zobaczyć, bo jeszcze przez noc ma pozostać na sali pooperacyjne, a rano zostanie przewieziony na inną salę i wtedy będziemy przy nim. Pozostawiliśmy jeszcze mu telefon (miła pielęgniarka powiedziała, że bratu przekaże), ale nie dzwonimy, niech odpoczywa. Ale nie wytrzymałam, zadzwoniłam na blok operacyjny i spytałam pielęgniarkę o stan brata. Powiedziała, że śpi, dostaje kroplówki, leki przeciwbólowe, że ze strony pielęgniarskiej nie dzieje się nic niepokojącego. Więc teraz musi być dobrze! Będzie dobrze. Jutro pewnie będzie go wszystko bolało- w końcu miał poważną operację, ale po kilku dniach będzie wiedział, czy ten ból jest innego rodzaju niż ten sprzed operacji.
A na koniec dodam jeszcze, że jak zwróciłam się do doktora zastępującego dra Sarosieka o zbadanie markerów, wypisał zlecenie bez problemu. Jednak AFP troszkę urosło od ostatniego razu, LDH również. Pan doktor powiedział że te wyniki będą traktowane jako wyjściowe.
Zatem
AFP- 11,63ng/ml (norma <10) (nie wiem czy można to porównywać, bo poprzednie badanie AFP miało normę do 5,1 i wtedy wartość maksymalna była przekroczona o około 2,5 jednostki, teraz przekracza o mniej)
BHCG- 0
LDH- 501 U/l (norma 91-180) (wcześniej było 422 i jakoś lekarze Z COI nie interpretowali tego jako "zły znak" Bo przecież mówili, że markery mieszczą się w granicach normy. Poza tym chyba to LDH może wzrastać w wielu innych sytuacjach (nie musi miec związku z rozrostem nowotworu).
Już bym chciała, żeby było rano, chcę ucałować brata. On tak bardzo się bał! Pozdrawiam.
P.S. Piszcie dobre wieści o przebiegu Waszego leczenia. To dodaje siły!
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

PoprzedniaNastępna

Wróć do Metody terapeutyczne / dyskusja przypadków

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 5 gości