Daniel - Rak u brata

Chirurgiczne oraz zachowawcze metody terapii raka jądra. Nowoczesne schematy chemioterapeutyczne, radioterapia oraz leczenie wspomagające.

To forum jest miejscem na indywidualne tematy dotyczące choroby poszczególnych chorych. Tutaj możesz umieścić temat odnoszący się do Twojej/bliskiej Ci osoby choroby aby przedyskutować prawidłowość leczenia, uzyskać informacje, porady, odpowiedzi na nurtujące pytania.

Re: Daniel - Rak u brata

Postprzez alli » 28 Maj 2011, 21:18

Witaj Daniel,

To rzeczywiście niezłe wyniki, jeśli po 4 kursach hemoglobina na takim poziomie. Leukocyty i płytki też pewnie ok, skoro leci kolejny kurs. Wiesz...jak mnie zobaczysz na korytarzu następnym razem, podchodź śmiało.:) Na pewno nie będziesz przeszkadzał. No i skoro tak mobilizująco na brata działa lekka "reprymenda", to tak trzymaj dalej. Poza tym chyba ostatnia rzeczą jakiej potrzebowałaby osoba chora jest użalanie się nad nią, litość itp. Więc, kiedy trzeba, należy "pokrzyczeć" i nie pozwolić się rozczulać. Ja w stosunku do swojego brata też próbowałam coś podobnego stosować, ale jakoś nic to nie dało. Na razie ma ode mnie nakaz rozmowy z psychologiem. Ale nie wiem, jak się do tego ustosunkuje. Ja w tej sytuacji czuję się bezradna, chyba ten ból bardzo, bardzo bardzo osłabił psychikę brata. Co do operacji...jeśli chciałbyś o coś zapytać, to pytaj. Może niewiele wiem pod względem "technicznym", ale...może na coś przydadzą się moje spostrzeżenia (w końcu brat przeszedł to już dwukrotnie). Na pewno wszystko się uda podczas operacji, nie ma innej opcji. Trzymam kciuki i pozdrów Dawida.
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Daniel - Rak u brata

Postprzez daniel » 29 Maj 2011, 00:21

Dzisiaj rozmawiałem z pewną osobą która miała kilka osób z nowotworem w rodzinie i według tej osoby Dawid nie ma szans być zdrowy i całe życie będzie brał już chemie, aż go to wykończy. Dlaczego ja ciągle wierzę że da sie wyzdrowieć? Czy naprawde jest tak że kto raz zachoruje to w końcu musi umrzeć na nowotwór? Przepraszam że piszę to tutaj przy chorych, ale nie wiem co myśleć. Znam przypadki które z tego wyszło, ale gdy się posłucha takich pesymistycznych wizji to niestety psychika siada.
daniel
 
Posty: 111
Rejestracja: 19 Lut 2011, 20:35

Re: Daniel - Rak u brata

Postprzez dar122333 » 29 Maj 2011, 01:14

Witaj Danielu!!

Przeczytaj dokładnie może to Cię uspokoi:
Przykład ŻYJĄCEJ osoby - moja mama, w wieku 16 lat zdiagnozowano jej guza ślinianki, było to jakieś 33 lata temu - wiadomo jak wyglądała onkologia. Podjęto się operacji, jednak z trakcie zrezygnowano ponieważ guz wg. lekarzy był nieoperacyjny, przy okazji zarażono gronkowcem. Chodziła z tym przeszło dwa lata aż urósł do wielkości pomarańczy, uciskał przełyk i tchawicę, mama wówczas ważyła 26 kg. W DCO nadal nie chciano jej zrobić operacji dopiero jeden z lekarzy z COI przyjechał na wizytację do Wrocławia, zobaczył ten przypadek i zabrał mamę do siebie do Warszawy. Tam przeszła 3 operację niestety radykalne ( usunięto 1/3 żuchwy, zwężono przełyk, uszkodzono lewe ucho, do tego cięcie od dolnej wargi po ucho ) została w tym miejscu spora "dziura". Ale udało się
W wieku 35 lat guz piersi. Na szczęście wykryty podczas rutynowych badań więc skończyło się tylko na operacji wycięcie guzka.
Parę lat później mięsak na macicy i torbiele na jajnikach - nie wiem do końca czy to nowotwory ale jeśli już to łagodne.
Wszystko to mama przeżyła, urodziła 3 dorodnych synów :) i ma się dobrze po dzień dzisiejszy!!! a niedługo skończy 50 lat więc nawet nie przyjmuj do siebie takich myśli!! Będzie dobrze i tyle o!!

Pozdrawiam Darek
dar122333
 
Posty: 139
Rejestracja: 06 Kwi 2011, 17:18

Re: Daniel - Rak u brata

Postprzez troll » 29 Maj 2011, 01:26

Witaj,

Przede wszystkim nowotwór nowotworowi nierówny. Na przykład glejak (potocznie rak mózgu) przeciwko rakowi jądra to jak niebo a ziemia. I nie ma w tym przesady. Glejak wielopostaciowy to prawie 100% śmiertelność, nowotwór jądra w stadiach I, II, IIIA to 95% ale WYLECZALNOŚCI. Podejrzewam, że ta osoba nie ma najmniejszego pojęcia o nowotworach nie mówiąc już o ustalaniu rokowania czy ustalaniu toku leczenia. Ani dr Sarosiek ani ja nie mamy żadnego interesu w okłamywaniu Was co do rokowania w tej chorobie. Przeciwnie, mówienie nieprawdy mogłoby wpłynąć na reputację forum nie mówiąc już o autorytecie medycznym dra Sarosieka. Trzymanie się tego co "ktoś" powiedział jest co najmniej nierozsądne. I wiele wiary we współczesną onkologię!

Pozdrawiam
Image
Image
Awatar użytkownika
troll
Ekspert
 
Posty: 3985
Rejestracja: 21 Gru 2010, 16:36

Re: Daniel - Rak u brata

Postprzez daniel » 29 Maj 2011, 09:01

Witam, wiem że jakieś szanse Dawid ma, dlatego nawet ostatnio specjalnie zabrałem Dawida na dłuższą rozmowę do dr Sarosieka. Trochę nie rozumiem tego na jakiej podstawie robi się rokowania, ponieważ z tego co zauważyłem można mieć przerzuty na płuca, ale mieć niższe markery i ma się stopień II, Dawid mając markery ponad 80tys. Beta-HCG automatycznie spada na rokowania najgorsze, pomimo że przerzuty są "tylko" w węzłach. Mimo wszystko przygnębia mnie myśl że będzie trzeba żyć z myśla czy czasem mu nic w brzuchu nie rośnie i co pokarze kolejna tomografia lub markery. Dr stwierdził ostatnio że skoro Beta-HCG spadło już do 2,7 jednostki z tak potężnej liczby to znak że węzłach powinna być już martwica, ponieważ gdyby było coś złośliwego to markery nie były by w stanie spaść tak nisko- mam nadzieję że faktycznie tak będzie i Dawid udowodni wszystkim że pomimo najgorszych rokowań i jądra o wielkości 1dm^3- litrowego jądra :D da się z tego wyjść. Pytałem Dawida ostatnio też o implant jądra, ale on stwierdził że jego dziewczyna i tak wie co mu się stało i jeszcze gorzej by się czuł z myślą że sam siebie oszukuje. Suma sumarum skończyło się na tym że o implancie chce pomyśleć za rok po maturze... Odnośnie jego matury w końcu nie przystąpił do żadnej- nie był w stanie się skupić. Nauczycielki dzwoniły i prosiły żeby chociaż przyszedł i powiedział coś na ustnych to i tak dostanie zaliczenie, no ale on woli zrobić coś dobrze niż na odwal. Teraz będę ja musiał jakoś zdać sesję, załatwić sobie gdzieś praktyki w firmie budowlanej- chciał bym mostostal warszawa lub skanska no i załatwić Dawidowi jakieś studium policealne na rok, żeby tylko nie przestał się uczyć i za rok zdał maturę.
Trochę się rozpisałem, ale chciałem wyrzucić wszystko z siebie, ponieważ znajomi nie zaczynają nawet przy mnie tematu Dawida, a w naszej małej wiosce za każdym razem jak Dawid jest w szpitalu to chodzą plotki że umiera i muszą go ratować....
Miłego dnia życzę wszystkim i ja już zabieram się za naukę;)
daniel
 
Posty: 111
Rejestracja: 19 Lut 2011, 20:35

Re: Daniel - Rak u brata

Postprzez alli » 29 Maj 2011, 12:27

Witaj Danielu,

Trzeba się trzymać tego, co mówią Ci, którzy są w tematyce jądra obeznani. Czyli o dużej wyleczalności tej konkretnej choroby.Tak jak kiedyś ktoś napisał- w przypadku raka nerki z przerzutem do płuc nie ma szansy wyleczenia, w przypadku raka jądra z przerzutem nawet do płuc szanse są wciąż duże. Nie można słuchać opinii ludzi, którzy raka kojarzą wyłącznie ze śmiercią i twierdzą, że nie da się tego wyleczyć. Tak jak napisał Troll, nie można w tej kwestii oszukiwać i jeśli nie byłoby szansy na wyleczenie, pewnie byś to usłyszał, choć to byłoby bolesne. Były takie przypadki, kiedy chorzy wyczerpali już wszystkie możliwe metody leczenia, jakie mogła zaproponować polska onkologia i wtedy nikt nie oszukiwał, mówiąc, że są szanse na wyzdrowienie, jeśli tych szans faktycznie nie było. Co do ludzi, ich spojrzeń, komentarzy itd... Moja przyjaciółka wiele lat temu zachorowała na anoreksję, wyglądała bardzo źle, wypadły jej włosy, chodziła (o ile miała siłę chodzić) w chusteczce na głowie i ludzie z jej wioski też już mówili o jej bliskiej śmierci, pogrzebie itp. A ona teraz ma się dobrze, wyzdrowiała. Wiem, że nie można porównywać tych chorób, napisałam o tym tylko dlatego, żeby Ci uzmysłowić, jak to jest z ludźmi, z tym ich gadaniem i domysłami.
A propos matury Dawida. Fakt, że nie chciał korzystać z taryfy ulgowej jest najlepszym dowodem na to, że czuje się silny, nie potrzebuje litości i chce innym, a przede wszystkim sobie udowodnić, że to wszystko pokona. Pamiętaj, że będzie dobrze. Spadek markerów w granice normy jest najlepszym dowodem na to, że leczenie jest skuteczne!!! Pozdrawiam Was serdecznie.
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Daniel - Rak u brata

Postprzez daniel » 30 Maj 2011, 17:50

Witam, no i są już wyniki markerów z piątku- czyli przed podaniem cyklu EP. Beta-HCG ciągle spada już wynosi 2,1 więc jest to chyba dobra wiadomość, gorsza jest chyba ta że 27 czerwca Dawid ma się wstawić na chirurgie i to będą nerwy... aż boję się o tym myśleć jak ja wysiedzę na egzaminie we wtorek lub w poniedziałek na zaliczeniu podczas gdy on będzie operowany... mam nadzieje że wszystko pójdzie dobrze i za miesiąc będzie koniec naszej walki z tą chorobą. Nie znam jeszcze wyników dzisiejszej tomografii, nie wiem też jak ocenia ją doktor. Jutro w każdym razie jadę po Dawida zaraz po zajęciach i on już ma dochodzić do siebie. Jeśli wejdzie tutaj doktor Sarosiek i będzie chciał coś napisać odnośnie Dawida to bardzo proszę. Chce żeby choroba Dawida była lekcją i żeby nie poszła na marne.
Miłego dnia.
daniel
 
Posty: 111
Rejestracja: 19 Lut 2011, 20:35

Re: Daniel - Rak u brata

Postprzez alli » 30 Maj 2011, 22:27

Witaj,

To że Dawid ma już wyznaczony termin operacji to jest także dobra wiadomość. Teraz założenie jest takie, że to co zostanie wycięte to martwica, Nerwy to normalna sprawa. Ale powiem Ci, że jak siedziałam pod salą operacyjną, kiedy mój brat miał operację, czułam, że wszystko będzie dobrze. Ale też były nerwy, zwłaszcza, gdy otwierały się drzwi i ktoś z tej sali wychodził. I nawet jakoś w miarę szybko to poszło, a później kiedy chirurg już wyszedł, mówiąc że brat jest wybudzony z narkozy, że wszystko się udało, to obydwie z bratową się popłakałyśmy. Trzymam kciuki, chociaż nawet przez chwilę nie wątpię, że wszystko się uda tak, jak powinno. Pozdrawiam.
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Daniel - Rak u brata

Postprzez daniel » 03 Cze 2011, 18:43

Witam, nie chce męczyć doktora więc pomęczę Trolla:P Mógł byś ocenić Dawida wyniki tomografii?

TK jamy brzusznej i miednicy małej wykonane po iv. podaniu środka
cieniującego -kontrolne.Poprzednie badanie dn.15.04.2011. Węzły
chłonne zaotrzewnowe mają obecnie podobną wielkość lub uległy
zmniejszeniu: 1.przyaortalny prawy, poniżej ujścia prawej żyły nerkowej
12x9mm/jak poprzednio 2.biodrowy wspólny prawy 6x5mm / poprzednio
8x7mm 3.pakiet węzłowy biodrowy zewnętrzny 40x29mm/ poprzednio 44x33mm
4.węzły chłonne biodrowe zewnętrzne prawe 8mm/jak poprzednio Poza tym
obraz narządów jamy brzusznej i miednicy małej bez zmian. Nie ma płynu w
jamie otrzewnej. Zmiany pooperacyjne w prawej pachwinie Kości objęte
badaniem bez zmian destrukcyjnych. Dolne pola płucne w zakresie badania
bez guzków. Jamy opłucnowe wolne.

Czy to normalne że węzły przestały się zmniejszać, czy to może świadczyć o tym że jest tam nie martwica tylko któryś z nowotworów złośliwych?
Trochę się martwie o tą operację i o to co będzie później.
daniel
 
Posty: 111
Rejestracja: 19 Lut 2011, 20:35

Re: Daniel - Rak u brata

Postprzez troll » 03 Cze 2011, 19:09

Witaj Danielu,

Daję się męczyć w ramach wolnego czasu :) W tomografii zarysowuje się wyraźna regresja zmian obecnych przed rozpoczęciem leczenia. Więcej już chemioterapią nie zbijemy, przyszedł czas na operację usunięcia wszystkich węzłów z przestrzeni zaotrzewnowej oraz opisywanych węzłów biodrowych. Tak na prawdę dopiero po operacji okaże się, czy jest tam tylko martwica, choć jest to dość prawdopodobne. Operacja ta to jak już pisałem wcześniej zabieg poważny, obarczony ryzykiem powikłań (ale zwykle nie groźnych dla życia!) ale tak na prawdę przynoszący znaczą korzyść choremu. Pozostała część badania w porządku, czyli nie ma przerzutów ani w innych organach ani w kościach co jest bardzo dobrą wiadomością. Powstrzymałbym się od nadmiernego optymizmu ale wszystko zmierza w dobrym kierunku ;) Dawid musi przejść ten zabieg bo nie ma innej drogi do wyleczenia! Maksymalnie miesiąc dochodzenia do siebie, a perspektywa kolejnych co najmniej 60 lat pięknego życia? Odpowiedz sobie sam czy warto :)

Pozdrawiam
Image
Image
Awatar użytkownika
troll
Ekspert
 
Posty: 3985
Rejestracja: 21 Gru 2010, 16:36

PoprzedniaNastępna

Wróć do Metody terapeutyczne / dyskusja przypadków

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości

cron