Witam,
Nie wiem co powiedzieć...Dziękuję, choć Nie czuję się jakaś wyjątkowa przez to, że staram się pomóc bratu, na ile potrafię, ale decydującą walkę toczy ON SAM!!! I teraz jestem pełna podziwu dla braciszka. Już tak nie marudzi, już nie słyszę zwątpienia w głosie, już nie słyszę-"po co się truć, skoro nie pomaga, lepiej przerwać chemię"...Dziś zaczyna 3 turę chemii i wie co go czeka po niej, ale...maleńkimi kroczkami wygrywamy z tym paskudztwem!!!
Wczorajszy wynik
AFP- 20.
Jak napisał Dawid- nie chwalmy dnia przed zachodem słońca, ale ja nie potrafię ukryć łez szczęścia!!! Braciszek też optymistycznie nastawiony, mimo tych przeciwności i małego potknięcia (w postaci wzrostu AFP), walczyć trzeba tak, by doprowadzić do zwycięstwa. Myślałam żeby namówić brata na zalogowanie się tu na forum, żeby sam pisał o swojej walce, no i oczywiście o zwycięstwie!!! Wy, którzy czytacie jego historię i dopingujecie mu, przyjmiecie go do swego grona jak "starego kumpla". Obecność na takim forum- dzielenie się smutkami i radościami to najlepszy terapeuta. Były u nas kryzysy- mniejsze i większe. Ale wszystko da się pokonać. Walka momentami wydawała się nierówna, ale teraz....

Będzie dobrze, prawda?
Mario, jak przeczytałam Twój wpis, to pomyślałam, że jesteś jednym z "naszych chłopaków" dotkniętych tą chorobą. Teraz wiem, że nie jestes chory, ale przybyłes tu, by podrywać do boju walczących z tym nowotworem. Dzięki za dobre słowo i chęć pomocy. Ależ się "rozświergotałam", to ta dobra wiadomość tak na mnie wpłynęła. Teraz przygotowuję pyszną zupkę i lecę do braciszka, trochę go przypilnować, żeby więcej zjadł. Trzymam kciuki za Wszystkich!