przez alli » 06 Sie 2011, 20:47
Witam,
Też byłabym za tym by właczyć coś antydepresyjnego...ale mój brat wkurzony odpowiedział mi, to, że mu psycha czasem siada nie znaczy ze jest wariatem. I za nic nie umiem mu uzmysłowić, że to nie o to chodzi! Tylko o motywację, wiarę i wolę walki, o które może byc łatwiej przy pomocy leków i psychoterapii. No ale z drugiej strony brat jak juz dochodzi do siebie po kursie, to coś chce działać- albo wypad do lasu,albo przejażdżka rowerowa, obecnie na przykład jest na Mazurach (wprawdzie dwudniowy wyjazd, ale zawsze coś)...sama nie wiem, jak to wszystko interpretować. Wydaje mi się, że człowiek z depresją zachowuje sie jednak troche inaczej, ale przecież ja lekarzem nie jestem, by stwierdzic, czy tu mowa o depresji, czy nie. Niewątpliwie jest zmeczenie, osłabienie, niepewnośc, zwątpienie, strach o kolejne dni...Może fakt, że mój brat nie chce słyszeć o psychologu i psychoterapii wynika z tego, że kojarzy mu się to z bardzo zaawansowanym etapem choroby, jakby chory juz nie miał ratunku? Nie wiem!
W każdym bądź razie proponowałam bratu, żeby zadał mi pytania, które chciałby zadać lekarzowi, a ja przekażę te pytania pisemnie doktorowi. Ale sam nie wiedzial o co pytać. Wbiłam mu do głowy, że wydłużona chemia jest po to, by zniszczyc te powiekszone węzły, skoro z markerów wynika, że jest odpowiedź na leczenie. A gdyby zakończyc na tych 4 kursach, to byłoby to zbyt duże ryzyko, bo te węzły sa jeszcze troche za duże, żeby zakładac, że juz są martwe.
Martwię się czasem tym twardym brzuchem brata wieczorami (obstawiam, że to wzdęcia po najedzeniu się i tego sie trzymam), no i od jakiegos czasu słysze o bólu klatki piersiowej (cos w rodzaju ucisku). Nakazałam bratu koniecznie o tym powiedziec lekarzowi przy następnym kursie. Trollu, czy uważasz, że byłoby sensowne po nastepnym kursie powtórzyc tomografię, by sprawdzic, co z tymi węzłami? choćby we własnym zakresie? Przypomnę, że ostatnia tomografia była na początku lipca (o ile dobrze kojarzę, to w trakcie 3 kursu). Pozdraiwam