Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Chirurgiczne oraz zachowawcze metody terapii raka jądra. Nowoczesne schematy chemioterapeutyczne, radioterapia oraz leczenie wspomagające.

To forum jest miejscem na indywidualne tematy dotyczące choroby poszczególnych chorych. Tutaj możesz umieścić temat odnoszący się do Twojej/bliskiej Ci osoby choroby aby przedyskutować prawidłowość leczenia, uzyskać informacje, porady, odpowiedzi na nurtujące pytania.

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez troll » 18 Kwi 2011, 21:21

Witam,

Niestety Alli ale taka patologiczna masa w tej lokalizacji w moim odczuciu nasuwa bardzo, bardzo duże podejrzenie jednak wznowy. Markery natomiast nie zawsze skaczą. Myślę, że odwleczenie tego w czasie to po prostu wola upewniania się lekarza, że inni sądzą to samo. Jeśli wynika to z niepewności to kolejna opinia jest uzasadniona. Czy ustawiono leki p/bólowe? Jaki lekarz przyjął brata (nazwisko)?

Pozdrawiam
Image
Image
Awatar użytkownika
troll
Ekspert
 
Posty: 3985
Rejestracja: 21 Gru 2010, 16:36

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez alli » 18 Kwi 2011, 23:23

Witam,
W sumie to dobrze Trollu, że nie owijasz w bawełnę...Zapobiegawczo nie wpadam w euforię na skutek dzisiejszej wizyty w COI. Mój brat jutro zamierza udać się na konsultację neurologa, bo jeśli w czwartek dostanie z centrum info, że nie będzie leczenia onkologicznego, to przecież jakoś musi wyleczyć to, co nie daje mu żyć. Ja tylko powiedziałam, że w takiej sytuacji (tzn. jeśli w COI powiedzą, że nie leczą, bo nie ma podstaw) będę chciała od nich te ostatnie wyniki i spróbuję zasięgnąć opinii jeszcze u innego onkologa.(Może jakieś sugestie?) Ale mój brat powiedział mi, że przecież tam są najlepsi specjaliści. No i w pewnym sensie ma rację. Ja mu przecież nie wmawiam tej wznowy, tak bardzo bym chciała, żeby się nie mylili, ale...cóż ja mogę. Onkolog z COI (nazwiska może nie powinnam wymieniać, ale chyba to dobry onkolog) stwierdził, że nie będzie mojego brata leczył chemią na przepuklinę międzykręgową. Wiesz Trollu, tak bardzo bym chciała, żebyś w tym przypadku się mylił:) Co do leczenia p. bólowego...Brat poprosił o receptę na tramal ale onkolog mu nie wystawił. Stwierdził, żeby poszedł z tym do neurologa. Tylko, że mój brat dziś już się nie dostał do neurologa, aż boję się zadzwonić, zapytać jak sobie radzi bez tramalu. Bo gdy odwoziłam go na dworzec, to już wiedziałam, że jest kiepsko, a paracetamol, który mu dałam pewnie nie na wiele się zdał. Miałam tam wejść do gabinetu i zapytać lekarza jak mógł nie ustawić cierpiącego pacjenta przeciwbólowo, ale brat nie chciał bym wchodziła. Teraz żałuję! Mam jeszcze nadzieję, że ten upływający czas bez leczenia z powodu wątpliwości, co tak naprawdę mojemu bratu dolega (wznowa raka czy przepuklina), nie pociągnie za sobą poważnych szkód. A czy jest taka możliwość, że ten opisany w rezonansie pakiet węzłów chłonnych to np. zrosty po limfadnektomii (rezonans był robiony bez kontrastu, nie wiem czy to wynika z przedstawionego przeze mnie opisu, dlatego o tym wspominam, ale czy to może miec znaczenie?)? Bo po tej operacji brat miał wiele razy robioną tomografię i zawsze było zaznaczane, że jest stan po limfadenektomii zaotrzewnowej. A przecież tomografia wykazywała mu znacznie mniejsze węzły (raz był opisany jeden 15mm)...Nie...już nie mam siły się nad tym wszystkim zastanawiać. To czekanie i niepewność są najgorsze.Pozdrawiam.
Skoro pytasz o nazwisko lekarza, który przyjął brata, to znaczy, że można podać:)- Paweł Wiechno (ten sam prowadził jego leczenie I linii)
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez alli » 19 Kwi 2011, 09:04

Witam,
Niestety o 1 w nocy brata złapał tak silny ból, że znalazł się w szpitalu, Dostał 2 zastrzyki (ketonal+coś jeszcze, nie pamięta co), uśmierzyło mu to ból na 4 godziny, więc przynajmniej na tyle zasnął. A jeszcze jest jedna sprawa, o której sobie przypomniałam, więc zapytam, czy może to mieć jakies znaczenie. Jakies 3 tygodnie temu mojemu bratu lekarz rodziny przepisał antybiotyk (nie wiem na co, wtedy jeszcze była mowa o zespole rwy kulszowej z korzonkami) i w drugim dniu zażywania tego antybiotyku ból zniknął. Wprawdzie tylko na 3 dni, ale zniknął kompletnie. Po czym wrócił z taką samą siłą i wtedy brat znalazł się na oddziale neurologii. I moje pytanie- czy jest możliwe, by ten pakiet węzłów chłonnych (wcale nie mały z opisu rezonansu) mógł zmienić "pozycję" na te 3 dni, nie powodując ucisku na nerwy? Od tamtego czasu ból nie znika nigdy. Tylko jego nasilenie się zmienia.Pozdrawiam i czekam na jakieś sugestie, podpowiedzi. Co mogłabym zrobić, by pomóc bratu? By tak nie cierpiał!
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez alli » 19 Kwi 2011, 21:21

Witam,
Zatem czekamy do czwartku na decyzję lekarzy z COI co do ewentualnego leczenia, bo neurolog (drugi już z kolei) stwierdził, że dolegliwości mojego brata nie odpowiadają dolegliwościom związanym z przepukliną międzykręgową. Zasugerował, by zapytać lekarzy z COI o możliwość wykonania scyntygrafii. Przecież oni tego nie zlecą! Musieliby mieć wyraźne sygnały przerzutu do kości. Ehhh, ciężkie życie. żałuję, że nie jestem lekarzem, może wtedy mogłabym wpłynąć jakoś na szybsze zdiagnozowanie problemu:(
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez troll » 20 Kwi 2011, 02:17

Witam,

Przede wszystkim dr Wiechno to bardzo dobry onkolog. Myślę, że to odroczenie podjęcia decyzji rzeczywiście podyktowane jest koniecznością sprawdzenia wszystkich dostępnych informacji tak aby podjęte działania były najlepszymi z możliwych.
Moim zdaniem ustalenie leczenia przeciwbólowego należy tak na prawdę do lekarza prowadzącego. Można natomiast zgłosić się do poradni leczenia bólu, tam zwykle lekarz anestezjolog może dobrać coś bardzo skutecznego odpowiedniego w tym momencie.
W opisie MRI wyraźnie zaznaczono, że patologiczna masa rozpoznana w tym badaniu ma lokalizację charakterystyczną dla przerzutów nowotworu jądra a jej charakter odpowiada węzłom chłonnym połączonym w pakiet co jest cechą charakterystyczną procesu nowotworowego.
Poczekajmy do czwartku, mam nadzieję, że decyzja będzie jak najlepsza. Ewentualnie konsultacja w Otwocku (dane w naszej Bazie wiedzy), poproszę też dra Sarosieka o zerknięcie. Przepisz jeśli możesz pierwsze rozpoznanie histopatologiczne (jądra), kolejne po RPLND (węzły), wyniki markerów oraz wyniki TK (pierwszy, po chemioterapii, po RPLND).

Pozdrawiam
Image
Image
Awatar użytkownika
troll
Ekspert
 
Posty: 3985
Rejestracja: 21 Gru 2010, 16:36

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez alli » 21 Kwi 2011, 11:11

Witam,
Dziękuję Trollu jeszcze raz, jutro dowiozę brata na konsultację do dr. Sarosieka (Panie Doktorze dziękuję również z całego serca). Z info z COI- mimo że z badań obrazowych(tomografia) nie wynikają zmiany patologiczne (które są widoczne w badaniu MRI), to jednak wstępna diagnoza jest taka, że coś tam niedobrego się dzieje. Ale z racji tego, że zmiany są wolnorosnące, markery nie idą w górę (mieszczą się w granicach normy), jest duże prawdopodobieństwo, że to potworniak (u mnie w domyśle dojrzały) i będzie leczenie chirurgiczne, ewentualnie pózniej chemioterapia, gdyby chyba z badań histopatologicznych wynikała taka potrzeba. A wracając do pierwotnej choroby. Wstępny opis badania hist.pat (Po orchidektomii) brzmiał (piszę z pamięci, więc prosze wybaczyć formę mało medyczną)- Teratoma maturum, guz 1,2cm, dobrze odgraniczony, częściowo torbielowaty, o w większości o budowie potworniaka dojrzałego, widoczne także niewielkie ognisko mogące nasuwać podejrzenie komponenty germinalnej. Czy ja dobrze rozumuję?- To przez te utkania komponenty germinalnej była pozniej mowa o nienasieniaku? I przez to była ta chemioterapia? Czy fakt, że to potworniak to czynnik korzystny (co do rokowań) czy niekorzystny, bo już mam kompletny mętlik w głowie.Trzymam kciuki za wszystkich walczących z rakiem jądra i nawrotami.
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez troll » 21 Kwi 2011, 12:14

Witaj,

Potworniak jest nienasieniakiem. Nienasieniaki to grupa nowotworów a nie konkretny nowotwór. Komponenta germinalna to wskazanie do chemioterapii. Potworniaki rokują nieco lepiej niż inne nowotwory nienasieniakowate (NSGCT) ponieważ są one przykładem nowotworu tzw. złośliwego miejscowo a więc niezbyt chętnego do tworzenia przerzutów - zwykle ze względu na ten fakt oraz niską chemiowrażliwość wystarczająca jest resekcja chirurgiczna (o ile oczywiście jest doszczętna) a chemioterapia jest niezalecana. Generalnie kolejność postępowania wygląda na słuszną. Zawsze w takim przypadku należy rozważyć resekcję chirurgiczną.

Pozdrawiam
Image
Image
Awatar użytkownika
troll
Ekspert
 
Posty: 3985
Rejestracja: 21 Gru 2010, 16:36

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez alli » 21 Kwi 2011, 12:33

Dziękuję za wyjaśnienie, tak jak pisałam wyżej- mętlik w głowie, więc mnie samej wszystko sie pomieszało. Ale będzie dobrze, musi być. Wytniemy "potwora" a brat szybko wróci do zdrowia. Inaczej być nie może. Ale byłoby cudownie, gdyby okazało się, że ta resekcja wystarczy! Brat strasznie przezywa tą ewentualną chemię, a jak mu powiedziałam co się dowiedziałam w COI, że to potworniak to zareagował z przerażeniem, jakby usłyszał wyrok. Ale uspokoiłam go, mówiąc to, czego dowiedziałam się tu, na forum. Dobrze, że tu trafiłam! Sama mam wsparcie i dzieki temu moge bardziej wspierac brata.
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez alli » 22 Kwi 2011, 13:53

Witam ponownie,
Piszę bo brat jest po kolejnej konsultacji (tu wyrazy wdzięczności dla dr. Sarosieka i dla Trolla), w najśmielszych oczekiwaniach nie spodziewaliśmy się tak szybkiego działania (jednoczesna konsultacja z chirurgiem onkologicznym). Brat będzie miał wycięcie węzłów zaotrzewnowych już 6.05.11. Chociaż opisywane dolegliwości bólowe nie są bezpośrednio związane z tym pakietem ze względu na jego lokalizację, lecz z przepukliną międzykręgową. Czyli najpierw to co najważniejsze w tej chwili- resekcja chirurgiczna węzłów, po badaniu histopatologicznym okaże się co dalej (chemia II linii, czy tylko obserwacja), a później będziemy walczyć z kręgosłupem i zespołem rwy kulszowej. Brat miał dużo szczęścia, że akurat teraz zostały uwidocznione te węzły, póki są jeszcze małe. Już nie wiem jak mam Wam dziękować za pomoc i wsparcie. Jesteście wielcy!
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez troll » 24 Kwi 2011, 00:21

Witam,

Super, że tak wszystko się szybko potoczyło. Czekajcie teraz na operację, mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Cieszę się również, że te węzły nie zostały zbagatelizowane, powtórzę jeszcze raz - ich obecność nie jest normalna i trzeba z nimi działać. Uspokajam również - jeśli w histopatologii był potworniak to resekcja przed chemioterapią jest wręcz zalecana. Moja sugestia o leczeniu chemicznym wzięła się niestety stąd, że na początku wyniku h-p po prostu nie napisałaś. Wszystko jest ok a zaufanie do dra Sarosieka możecie mieć pełne! Niewielu jest w Polsce innych lekarzy, którym będąc na Waszym miejscu zaufałbym podobnie jak jemu :)

Pozdrawiam
Image
Image
Awatar użytkownika
troll
Ekspert
 
Posty: 3985
Rejestracja: 21 Gru 2010, 16:36

PoprzedniaNastępna

Wróć do Metody terapeutyczne / dyskusja przypadków

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] oraz 12 gości