Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Chirurgiczne oraz zachowawcze metody terapii raka jądra. Nowoczesne schematy chemioterapeutyczne, radioterapia oraz leczenie wspomagające.

To forum jest miejscem na indywidualne tematy dotyczące choroby poszczególnych chorych. Tutaj możesz umieścić temat odnoszący się do Twojej/bliskiej Ci osoby choroby aby przedyskutować prawidłowość leczenia, uzyskać informacje, porady, odpowiedzi na nurtujące pytania.

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez troll » 27 Kwi 2011, 22:13

Witam,

Watcher, ze względu na stosowane podczas limfadenektomii tytanowy szew staplerowy rezonans magnetyczny daje zwykle zaburzony obraz i nie jest możliwe obrazowanie tej okolicy z wykorzystaniem obrazowania rezonansem magnetycznym. Czasami jednak stosowanie szwu mechanicznego (tytanowych zszywek) nie jest konieczne, wtedy MRI jest badaniem jak najbardziej przydatnym i wartościowym.

Pozdrawiam
Image
Image
Awatar użytkownika
troll
Ekspert
 
Posty: 3985
Rejestracja: 21 Gru 2010, 16:36

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez alli » 27 Kwi 2011, 22:38

Witaj Watcher!
Dokładnie- Walka ciężka,ale mój brat wierzy że po limfadenektomii nie będzie tak bolało. Co do rezonansu, faktycznie neurolodzy widząc w przeswietleniu RTG "metalowe elementy" stwierdzili, że nie mozna go wykonac, jednak po konsultacji z COI okazało się, że można, że badanie wyjdzie.To teraz juz sama nie wiem czy brat miał te tytanowe zszywki czy nie. W COI tak od razu powiedzieli, że nie ma przeciwwskazań.Powodzenia
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez alli » 30 Kwi 2011, 11:44

Witam,
Brat odlicza dni do operacji, pełny wiary w powodzenie, to dobrze. Chciałam jeszcze zapytać, czy przy przewlekłym stosowaniu poltramu kłopoty żołądkowe to norma? Bo brata ostatnio często i mocno boli żołądek i brzuch, my winę przypisujemy temu właśnie specyfikowi i oby tak było. I jeszcze jedna rzecz...W czasie konsultacji na Fieldorfa było tyle pytań, że w końcu dr Sarosieka o to nie spytałam. Czy przed operacją tam w szpitalu oznaczą mu markery? Wprawdzie ostatnie wyniki są z kwietnia, nie zmieniły się od stycznia, tendencji wzrostowej nie było, ale różnie z tym może być. Pytałam chirurga, który nam wyznaczał termin operacji, odpowiedział, że oni u siebie nie robią (u siebie- czyli na chirurgii, tak?) Wiem, że nie jest potrzebne kolejne badanie TK-tak odpowiedział chirurg (ostatnie wyniki tez z kwietnia, uzupełnione rezonansem), ale co z tymi markerami? Czy brat powinien pójść do onkologa z przychodni po skierowanie na badanie markerów? Czytałam gdzieś, że przed RPLND powinien być wynik markerów nie starszy niż 7 dni. Ależ ja się denerwuję. Ale będzie dobrze! Tego trzeba się trzymać.
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez troll » 30 Kwi 2011, 12:36

Witaj Alli,

Warto zrobić świeże markery przed zabiegiem. Nie ma możliwości zrobienia markerów na chirurgii (zlecenie musi wystawić specjalista onkolog kliniczny). Proszę zapytać dra Sarosieka jak będziecie w Magodencie.
Oczywiście, że będzie dobrze :) Jeśli nie w Magodencie to nigdzie :)

Pozdrawiam
Image
Image
Awatar użytkownika
troll
Ekspert
 
Posty: 3985
Rejestracja: 21 Gru 2010, 16:36

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez alli » 30 Kwi 2011, 15:03

Witam,
Tylko że w Magodencie będziemy w czwartek, dzień przed planowaną operacją. A dr. Sarosiek ma urlop więc nie chcę tak zaprzątać głowy. Wiadomości z ostatniej chwili- trochę przeceniałam odporność psychiczną brata, wczoraj całą noc nie spał, ból straszliwie się nasilił i do łask wrócił plaster z morfiną. Błagałam tylko, żeby już z tego nie rezygnował, żeby wytrwał do operacji. A brat już nie ma tyle siły i wiary. Ostatnio zaczął mówić, że wolałby umrzeć niż tak cierpieć i że ma złe przeczucia. Boże, błagam o siłę dla brata. Błagam.
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez marquez » 30 Kwi 2011, 15:42

Widząc Twoje zaangażowanie i to, jak Ci zależy, nie będzie potrafił się poddać, zobaczysz; jestem pewien, że, mimo chwilowego kryzysu, przejdzie przez to i wszystko się poukłada. :) Trzeba być dobrej myśli, jest o co i po co walczyć! Głowa do góry. :)
marquez
 
Posty: 39
Rejestracja: 05 Mar 2011, 00:07

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez alli » 30 Kwi 2011, 17:33

Witam,
Wiem, że trzeba być dobrej myśli. Bratu wciąż to powtarzam. Nie mieszkamy razem,dzieli nas odległość 130km, codziennie dzwonię, w nadziei że usłyszę coś optymistycznego- że spał normalnie, że zjadł obiad, że nie boli tak mocno. Dla mnie pocieszające jest chociażby to, że siedzi i ogląda sobie film (bardzo lubi filmy), bo dla mnie to oznacza, że nie czuje się tak bardzo źle. Przeważnie rozmawiam z bratową, bo brat nie ma siły już nawet rozmawiać. Ale jak już on odbiera telefon to rozmawia ze mną tak jakby był dobrej myśli, że wierzy że po operacji nie będzie tak boleć (modlę się o taki scenariusz). Tylko tak pośrednio dowiaduję się jak powoli traci wiarę, jak mówi o złych przeczuciach. Tylko że takie smutne refleksje nachodzą go w tych gorszych momentach. Kiedy ból jest nie do zniesienia. Ja sobie tłumaczę, że ma do tego prawo. Jest cierpiący, ma prawo do chwili zwątpienia. Ważne, żeby umieć się pozbierać i podjąć walkę mimo wszystko. Dziękuję Marguez za dobre słowo. Ja miałam też taki pomysł, by pojechać do szpitala i błagać o jeszcze szybszy termin, choć wiem, że chirurg i tak zapisał nas (tzn. mojego brata) na najszybszy możliwy. Nie mogę być tak natrętna...Nie mogę! Gdyby można było wzięłabym przynajmniej część tego bólu na siebie, ale się nie da. Jakby ten ból rozłożyć na dwoje, byłoby łatwiej to znieść. Ale od wczorajszej nocy znów ma Transtec (plaster), pewnie dziś zacznie działać...O ostatniej nocy wiem, że niestety nie spał prawie w ogóle i niestety jęczał z bólu. Więc jak coś takiego słyszę, to nie panuję nad sobą. Nie mogę powstrzymać łez i przerażenia.Pozdrawiam wszystkich walczących z chorobą, bólem i strachem
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez daniel » 30 Kwi 2011, 20:50

Alli mogę wiedzieć kiedy Twój brat ma operacje? Trzymajcie się, wierze że Twój brat wytrzyma i wyzdrowieje, ja jutro wiozę mojego brata ma 4 cykl chemioterapii- modle się żeby wreszcie markery były w normie- to by znaczyło że jeszcze 2 cykle i operacja... najgorsze że u mojego brata nie widać żadnej żyły na rękach i on się boi gdzie mu wenflon wbiją...
daniel
 
Posty: 111
Rejestracja: 19 Lut 2011, 20:35

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez alli » 30 Kwi 2011, 21:25

Witaj Danielu,
Trzymajcie się również. Pamiętaj, że chory ma prawo mieć gorsze chwile, my nie możemy po sobie pokazywać tych słabości. U mnie serce krwawi, gdy dowiaduję się, jak brat źle się czuł, ale wciąż podpowiadam-najpierw operacja, poźniej będziemy dalej leczyć...aż do całkowitego wyzdrowienia. Danielu, piszesz, że jutro Twój brat rozpocznie czwarty cykl chemii i jeśli markery będą w normie to jeszcze 2 cykle. Czyli 6 cykli? Czy źle zrozumiałam. A jak czuje się brat? Pamiętam, że mój 3 lata temu na 4 cyklu był bardzo słaby. Mój brat operacje ma w przyszły piątek. Przywiozę go we czwartek, aż się boję jak zniesie podróż samochodem. Pozdrawiam i życzę powodzenia i dużo siły- Twojemu bratu i Waszej Rodzinie
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Wznowa raka jądra po trzech latach od remisji

Postprzez daniel » 30 Kwi 2011, 21:55

Troszke inaczej- najprawdopodobniej 5 cykli, przynajmniej tak planuje doktor i po około 3 tygodniach wycinamy węzły. My mamy do Warszawy 300km, a po naszych drogach to trochę męczarnia, ale brat puki co tylko dwa razy wymiotował podczas podróży- zazwyczaj śpi... Mój brat dziwne, ale czuje się dobrze, tzn podczas podawania chemii jest różnie i ma straszne humory, ale w domu szybko dochodzi do siebie, tzn np. dzisiaj pojechał gdzieś na jakiś koncert. Trochę zdołowany jest maturą i tym jak go postrzegają ludzie- dla nich powinien już nie żyć... Nie pojechał też na zakończenie roku, a akurat w ten tydzień (tydzień matur) ma chemioterapie. Na pewno ten tydzień będzie dla niego ciężki, ale wierzymy że 5 cykli, operacja i brat ma wakacje ZDROWY... Jeśli Twój brat ma operacje w przyszły piątek to możliwe że się spotkamy- operacja w Magodent? Dawid ma w piątki dolewkę bleomecyny.
daniel
 
Posty: 111
Rejestracja: 19 Lut 2011, 20:35

PoprzedniaNastępna

Wróć do Metody terapeutyczne / dyskusja przypadków

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 9 gości